To są właśnie kury z fermy! Szybko opchać,a ty się potem martw i szukaj ratunku. Cholera męka i dla ptaka i człowieka. Kazał marchew calą rzucać ale nie dziobią,to zrobiłam jak pisałaś Aniu. Kukurydze odstawiłam i obierki. No zobaczymy. Jestem wściekła,miałam inne kurki czerwone,miały ok 3 lata a niosły jak cholera. Posłuchałam "zabij bo to stare,pożytku już nie bedzie z nich". To co,wzięłam na rosołki. A wyszło że one miały przerwę akurat,a w środku mnóstwo jajeczek. One by sie jeszcze niosły a niosły. A teraz żałuję. Matko,aż ryczeć się chce. Od tamtej pory ciężko mi idzie z kurami kupnymi. Tylko te z lęgów własnych,chowane od kurczaka są ok,nic nie dolega im,niosą już ładne duże jaja. Mówię wam,cobym nie kupiła i gdzie to lipa,zawsze jakieś chore. Tylko perlików nic nie łapie.