Z mlekiem jest tak, że pryska się jego roztworem i chodzi tu o wykorzystanie kwasu mlekowego ale w mleku jest też białko laktoza i można poparzyć (nim mówiąc kolokwialnie) uprawę. No i zawsze i tak przychodzi moment, w którym zaraza i tak wchodzi. Więc przy 2 ha nie polegałabym na mleku. Prędzej wolałabym poczytać o możliwości wykorzystania kwasu mlekowego. Można kupić go w weterynarii, niedrogo. Tylko nie wiem jakie stężenie odpowiadałoby ochronie ogórków. Chyba najrozsądniej byłoby jednak pryskać komercyjnymi opryskami.