Vademecum, ale ja nie pisałam kto konkretnie nie otwiera i nie czyta linków. A wiem, że sa i tacy. Dlatego napisałam. Co do czytania ulotek, no to niestety u nas na wsi, jak sie zapytać o czytanie ulotek, to i owszem ludzie czytają, ale ograniczają sie tylko do czytania ile użyc preparatu. Czasami nawet tego się nie chce i jak powie sprzedawca tak stosują. Bo kto by tam czytał... Smutne, ale prawdziwe. Mam nadzieję, że nie każda wieś jest tak zacofana jak moja i nie wszędzie rabarbar czy maliny które idą na handel, są pryskane w koło randapem, coby zielsko nie przeszkadzało Ostatnio chłop płakał, bo "przedawkował" randap i spalił sobie 1ha maliny, a on przeciez miał z tego zysk. Malina cała padła, korzenie wypaliło...Ja tam sie cieszę, bo zawsze to "kilka kg" zatrutych malin mniej na rynku... Voytek, wiem że temat randapu powraca jak bumerang, ale to dlatego, że ludzie pytają o niego. Ja mam swoje stanowisko bardzo bardzo negatywne, jesli chodzi o jego stosowanie i jesli widzę, że ktoś o niego pyta, to od razu wyrażam swoje zdanie. Może nie wiele to daje, ale może chociaż jedna osoba spośród czytających zastanowi się 2 razy, zanim go zatosuje...