Żeby tylko zasyfiony Hipol to by było dobrze. Jak ciekł to w PGR-ach dodawali smar i przestawał ciec. Ciągnik był projektowany do PGR, a obsługa miała być prowadzona przez POM-y odpowiednio wyposażone w specjalistyczne stanowiska, które zresztą nigdy nie powstały. Stąd takie "smaczki" projektowe o których piszesz, a doskonale wiesz że jest ich więcej, np. cały przedni napęd. Przecież na samą myśl o "robieniu" przodu można dostać wysypki. Wzmacniacz momentu miał być, wg założeń projektowych, używany sporadycznie, ale jego jakość jest taka, że rozpada się nawet jak wcale nie jest używany. Całkowicie zgadzam się z Twoją oceną. Jednak wady oprócz partactwa projektowego i wykonawczego wynikają także z założeń projektowych które nie przystają do obecnych warunków. Pozdrawiam Forumowiczów!