Stanę po stronie Kolegi Kolejarza nie dlatego że jego argumenty są trafne, ale dlatego że jako jedyny w tej dyskusji argumenty przedstawił. Na naszym rynku praktycznie nie mamy do czynienia z produkcją chińską, a jedynie z produktami No Name Made in China, a to zupełnie coś innego. Produkty No Name Made in China są produkowane przez chińczyków wg dostarczonej specyfikacji przez europejskie sieci dystrybucyjne i przez te sieci dystrybuowane. Chińczycy produkujący ten chłam pewnie zastanawiają się dlaczego Europa coś takiego kupuje. Chińczycy potrafią robić wiele rzeczy taniej, ale czy jakość laboratorium kosmicznego Tiangong-1 które kosztowało 5,4 mld $ różni się od ISS za 100 mld $? Czy chińskie rakiety kosmiczne częściej się psują od amerykańskich czy rosyjskich? Te pytania są retoryczne oczywiście. Kupiłem dwie kamery na podczerwień z doświetlaczem, jedną chińską za 8 $ (w sklepie wysyłkowym w Chinach) i niemiecką bez doświetlacza za 40 EURO + polski doświetlacz za 35 zł. I to ta niemiecka pod względem jakości okazała się "chińszczyzną", a ta kupiona w Chinach naprawdę warta swojej ceny oraz bije na głowę parametrami i jakością tę niemiecką, notabene wyprodukowaną w Chinach. Czy ciągniki Don Feng są naprawdę chińskie, czy maczały palce w ich jakości europejskie lub globalne sieci dystrybucyjne? Tego nie wiem, ale biorąc pod uwagę treść umowy handlowej chin z UE raczej tak. A jeżeli tak to nie ustawię się w kolejce po zakup tego ciągnika w europejskiej sieci dystrybucyjnej. Gdybym miał kupić ciągnik i miał możliwość zaimportowania bezpośrednio z Chin to rozważyłbym tą możliwość co nie oznacza że bym go kupił w ciemno, pomijając nawet kwestie eksploatacyjne. Pozdrowienia dla Koleżanek i Kolegów z Forum!