No cóż, jestem za stary, może nie wiekiem ale przede wszystkim poglądami. Dla mnie gospodarstwo musi mieć krowę bo to jedyne zwierzę które z białka roślinnego wyprodukuje białko zwierzęce. Kiedyś wszyscy mieli zboże, świnie, krowy i drób. Już w latach siedemdziesiątych zaczęła się tzw. specjalizacja. Kiedyś obornik to był cenny nawóz, a teraz gnojowica to jest odpad który mafijne firmy "zutylizują", bo przecież nawozy wyprodukuje fabryka. Pomiędzy rolnikiem produkującym zboże a rolnikiem produkującym żywiec pojawiła się przestrzeń np. dla firm paszowych dyktujących ceny jednemu i drugiemu. Starożytni Rzymianie podpisywali umowy z podbitymi plemionami, a tym nie wolno było podpisywać umów między sobą (zasada dziel i rządź). Dzięki temu jak się jakieś plemię zbuntowało to łatwo je było spacyfikować. Likwiduje się w Polsce targowiska (wymiana między rolnikami), rynki (wymiana z konsumentami) i inne miejsca takiej wymiany, a jeżeli tworzy się z funduszy UE nowe targowiska rynki to tylko takie na których jest wymiana tylko między rolnikiem a pośrednikiem. Pozdrawiam!