Ja to widze bezsens tych działań, trudno w naszych warunkach co kolwiek myśleć. Pośrednik zbiera zyski a rolnik dostaje ochłap. Na dobrych ziemiach wali się na potęge wszelką chemie a na lichych, drobnych areałach zchodzi się do minimum bo warunki regionalne nie pozwalają na wykorzystanie maxi dawki chemi, a jednak wszystkie produkty rolne traktowane są tak samo no poza eko. W moim terenie działki są wielkosci morgi, bardzo zadko dwoch no chyba ,że kilka jest połączonych i ja mam wysĺuchiwać o zmniejszeniu areału ? o sianiu miododajnych ? (sieje gryke, ale muszą być min 2 gatunki) Uprawach pasowych ? za PRL-u nie było doplat a rolnictwo nieźle się miało. Żle się dzieje