Nie wiem jak wy ale ja zimą jestem nie do życia, przynajmniej tak twierdzi moja żona, ale jak tylko na polach pojawiają się traktory zmienia się to diametralnie. Lubię siąść do kabiny i jechać w pole, cisza, spokój, (a nie wieczna gonitwa za pieniądzem i awansami w pracy). Poza tym tu sarna, tam zając, czego chcieć więcej? Biorąc pod uwagę że rolnikowi dziś nie jest łatwo, to czy taki błogi spokój na łonie natury nie jest dobrym dodatkiem?