Witam gospodarzy Mam wujka w podeszłym wieku (70 lat) gospodarującego na 16ha który zbytnio nie ma co zrobić z majątkiem gdyż dzieci brak. Z całej rodziny jestem tak naprawdę jedyną osobą która o rolnictwie ma jakiekolwiek pojęcie i chęci do dalszego prowadzenia gospodarstwa. Gospodarstwo niestety dość zapuszczone (wujek rozwijał ja głównie w latach 70 i 80). Około 4ha dobrej ziemi reszta niestety piachy jedynie na owies i żyto. Obora na 12 stanowisk choć na upartego możnaby 18 krów chować. Maszyny to C-330 i C-360 Perkins, prasa kostka ogólnie przeciętne gospodarstwo z lat 80/90. Ponadto inny wujek z tej samej wsi zarzeka się że odda mi swoje 20 parę hekatrów - podobnie "byle do obcego nie poszło" Jest sens brać się za gospodarzenie na takim areale w dzisiejszych czasach? Chęci mam ogromne niestety fachowej wiedzy brak (jedynie pomagałem przy żniwach w wakacje). Wujek już wiele razy mnie namawiał bo jak mówi do grobu nie weźmie a obcemu szkoda oddawać. Czekam na opinie szanownego grona i życzę miłego dnia/wieczoru