Jump to content

Recommended Posts

Posted

Cześć wszystkim !
Nazywam się Denis i chciałbym oprócz przedstawienia się, opisać moją trochę pokręcona sytuacje związaną z rolnictwem.

Nie ukrywam, że zależy mi nie na samej opinii, ale na praktycznych radach od was jako bardziej doświadczonych rolników. Zaczynajmy!

Wychowałem się na gospodarstwie (areał 10ha własnych i 12ha dzierżawionych). Od dziecięcych lat pomagałem ojcu przy uprawach i ogarnianiu trzody chlewnej. Do czasu technikum.
Otóż, moj ojciec jako rolnik na początku dbał o gospodarstwo i sukcesywnie starał się rozwijać to co mamy - w tym przypadku produkcje trzody chlewnej. Szło to w dobrym kierunku gdyż było widać, że budynki gospodarcze były remontowane, jakieś modernizacje były, zakup nowego sprzętu, itd.

Problem zaczął się kilka lat temu, mianowicie alkoholizm. Przyznam, że dla mnie osobiście ta choroba jest gorsza niż nowotwór...

Ojciec sukcesywnie sprowadza wszystko do ruiny, inaczej tego nie można nazwać. Cały zysk z plonów przeznaczany jest na alkohol. Gospodarstwo w tym momencie wygląda tragicznie, z tym, że nie jest nie do odratowania.
Jak wspomniałem - pomagałem do czasów technikum, wtedy picie alkoholu było czymś normalnym ponieważ był "umiar". W technikum bycie rolnikiem kojarzyło mi się w większości właśnie z piciem....
Teraz będąc już doświadczonym tym wszystkim co alkohol zrujnował w gospodarstwie i rodzinie, postanowiłem, że szkoda marnować potencjału jaki ma gospodarstwo.
Mowa tutaj o produkcji roślinnej - bo tylko to już w gospodarstwie zostało, Produkcja zwierzęca znikła wraz z większą częstotliwością picia alkoholu - no tak ! Po co hodować trzodę, kiedy można cały rok "bimbać", a po żniwach wszystko sprzedać i przepić.

Od roku sytuacja jest tragiczna. Ojciec powoli przestaje uprawiać ziemie, które są dalej od gospodarstwa, woli uprawić ziemię za domem, gdzie zwykle wraca w stanie pozostającym wiele do życzenia.
Prawda jest taka, że w naszym kraju Policja jest bezradna, urzędy są bezradne. Może sobie jeździć i uprawiać ziemie będąc kompletnie pijanym i nawet nie mają prawa Cie ukarać bo " nie jeździsz po drodze utwardzonej".
Dodam, że do tej pory nie ingerowałem za bardzo w poczynania ojca w gospodarstwie. Jednak ostatnimi czasy doszedłem do wniosku, że od lat rodzina prowadziła gospodarstwo- i moim zadaniem jest prowadzenie działalności rolniczej. Dodam, że nie z przymusu - chcę to robić!
Postanowiłem coś z tym zrobić by uratować resztki honoru rodziny. Jestem w trakcie kursu rolnika R.03. Obeznanie ze sprzętem rolniczym także mam w jakimś stopniu. Jedynym moim mankamentem jest orka, nigdy tego nie robiłem, gdyż w tej kwesti, cały areał obrobił ojciec.

Na ten moment w gospodarstwie znajduje się:
Ciągnik Ursus C360
Ciągnik DeutzFahr 1037
Kombajn zbożowy Class Dominator 76
Dwie przyczepy dwuosiowe do 5t
Jedna przyczepa dwuosiowa z podwójną burtą do 8t
Siewnik Amazone
Brona talerzowa 2,5m
Agregat bronowy z wałkami 3m
Pług 3-skibowy obrotowy
Gruber
Rozsiewacz nawozu

Reasumując, sprzęt podstawowy jest, a gospodarstwo w dalszym ciągu jest na ojca.

Teraz najważniejszy wątek. Doszliśmy z rodziną do tego, że polowa areału nie jest uprawiona po żniwach - tam gdzie było ojcu nie po drodze to pola nie są ruszone po skoszeniu... Wiem, że ktoś musi się zająć gospodarstwem tak,  aby nie stracić dzierżawy przede wszystkim. Umówmy się, że pola własnego nie można stracić, tak dzierżawę można stracić bardzo łatwo. Osobiście mam podejrzenia, że "koledzy" ojca, też rolnicy, czekają tylko, żeby resztę pól przejąc na własny użytek.

Ufff to sie przywitałem...
Drodzy koledzy rolnicy/rolniczki. W ramach przywitania na forum mogę liczyć na jakieś rady dla naprawdę początkującego rolnika? Uważam, że jestem w stanie podołać wyzwaniu jakim jest prowadzenie gospodarstwa.

Mamy listopad - czytam fora i sam już nie wiem, czy robić orke na zime czy na wiosne dopiero?

Dodam, że najpierw myślę o stosownych kursach i "uratowaniu" sytuacji gospodarstwa, a w dalszym stopniu sięgnięcia po dotacje na start.
Na ten moment jestem po studiach(wyższe I i II stopnia), mam dobrze płatną prace, a dodatkowo jeszcze na tyle czasu by móc uprawić ziemię z gospodarstwa ojca.

Jeżeli znajdzie się jakaś dobra dusza do pomocy to chętnie odezwę się na priv! :) :)

 

Posted

jak nie jesteś właścicielem to z dofinansowania nici, możesz uprawiać, ale ze zbiorem - to w gestii ojca.

ja się z tym liczę, na ten moment głównie chodzi mi o uprawę pól dzierżawionych, żeby tego nie stracić. Na dobrą sprawę, w świetle prawa gospodarstwo i pola jest wspólnotą majątkową mamy i ojca. Tak więc dedukuję, że do połowy zysków ze żniw ma prawo mama tak? więc generalnie tutaj na jej części chcę się skupić

Posted
tak, po połowie. Takie sytuacje są fatalne bo chcesz i nie możesz. Bardzo ważne będzie postępowanie twojego ojca, czy będzie ci pomagał, nie przeszkadzał czy wywiąże się niezdrowa konkurencja.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...