Siedzę sobie na ławeczce pod daszkiem, i zaczyna kropić. Świeci słońce. Jest przyjemnie ciepło. Nagle zaczyna wiać lekki wiaterek i padać kropisty deszcz. Lubię kiedy pada, bo powietrze jest takie czyste i ma ładny zapach. Zaciągnąłem się kilka razy po czym usłyszałem grzmot. Na początku myślałem że ktoś wysypuje coś. Później przypominało to wybuch i rozsypanie w drobny mak jakiegoś budynku. Na końcu wiedziałem że idzie burza. Rozpadało się mocno a ja biegłem między kropelkami zamknąć folię. Jak przybiegłem byłem cały mokry. Kocham to;d