Czy myślicie że zza PRL było lepiej mieć gospodarstwo niż w dzisiejszych czasach? Jak sie skończyła komuna to miałem tylko rok bo ja z '88 więc nic nie pamietam ale ojciec opowiadał że jak byka sprzedali to mieli kasę na motor, że nie było takich oprysków jak dzisiaj tylko graczka/haczka i w buraki! W listopadzie do cukrowni 4 lub 5 godzin czekał z burakami żeby rozładować w cukrowni. Nie było żadnego kolczykowania bydła, zabiłeś świnie to twoja sprawa a nie ze dzisiaj musisz jechac i powiedziec ze świnie zabiłeś. Jakie są wasze opinie o gospodarce zza PRL?