to prawda nie odpuszczą. w nowej hucie mieliśmy czereśnie i wiśnie to jak wpadła chmara to sok lał sie po liściach - normalna masakra. Ojciec był myśliwym i wieszał zwłoki szpaków, ale jaka frajda z czereśni gdzie rozkłada się padlina. Tutaj gdzie teraz jestem niema szpaków ani wron wogóle. czasem bocian przyleci. Jednak drzewa nie rosną, przemarzają, usychają.