Jump to content

Jaga

Użytkownik
  • Posts

    1090
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    10

Everything posted by Jaga

  1. Uwolnilibysmy Peruna?
  2. Czy ktoś pokusił się na obejrzenie bajeczki, do której wcześniej dałam link? Komentarzy nie było, więc uznam, że nikt. Wklejam zatem jeszcze raz. Bajeczka trwa niecałe 15min. Legendy polskie prod. Allegro, pt. Jaga. https://youtu.be/uKbuFYd468w Powiem tylko tyle, że zaj.. iste i polecam.
  3. Perun – gromowładny zwierzchnik bogów Jedno z naczelnych bóstw słowiańszczyzny, często pełniący funkcję zwierzchnika nad innymi bóstwami (podobnie jak np. Zeus czy Odyn, niestety bogowie słowiańscy nie są tak znani). Jego towarzyszką jest Perperuna, utożsamiana zazwyczaj z siłami płodności. Imię Perun powinno Wam się oczywiście z czymś kojarzyć, a mianowicie z piorunem, gdyż bóg Perun jest m.in. władcą piorunów. Paradoksalnie jednak to jego imię jest chronologicznie pierwotne, natomiast nazwa zjawiska atmosferycznego wtórna – inaczej rzecz ujmując, najpierw „istniało” bóstwo zwane Perunem, a dopiero od jego imienia zjawisko atmosferyczne przyjęło swoją nazwę.
  4. Co by było, gdyby odkopać "wejście do piekła"? Co by się działo z piorunami? Magnetyzmem? Co, gdyby wszystkie te miejsca "uaktywnić"?
  5. Mamy teraz zielone swiatki. Zbliża się noc kupały
  6. Na pewno ma jakieś właściwości, ale to szerszy temat. Z założenia powinna dodawać mocy . Poganie czczili na tam bogów, Ślęża jest nazywana słowiańskim olimpem. Przyciąga pioruny i wodę. Kudlinski razem ze swoją armią, chce wykupić te tereny, na razie je tylko dzierżawi. Magnetyzm/grawitacja/darmowa energia, te sprawy. Dlatego Polska jest tak ważna. Moim zdaniem, a nie jakiś tam szlak handlowy.
  7. Z góry Ślęża emanuje pole magnetyczne o zwiększonych wartościach. Jest to anomalia, która potocznie nazywa się miejscem mocy. Planeta Ziemia jest usiana takimi miejscami. Jedne są większe inne mniejsze. Jedno z takich miejsc znajduje się pod piramida w gizie, a kształt piramidy "wydobywa" ta moc z wnętrza ziemi. Góra Ślęża jest prawdopodobnie piramidą, tylko porosnietą haszczami. Inne takie miejsce mocy jest np. pod pentagonem i świątynia w Jerozolimie. Te miejsca połączone są swoistą siatką. Podejrzewam, że ta energia, połączona z wszystkich miejsc mogłaby... Mogłaby dużo.... A nasze polskie miejsca mocy są, jakby to powiedzieć "unieczynnione". Ślęża jest chyba najważniejszym miejscem w Polsce, do tego Wawel i inne raczej na Pomorzu.
  8. Legenda o Ślęży Nim Ślęża zasłoniła wejście do piekielnej bramy, każdej nocy czarty wychodziły przez nią z piekieł na ziemię, zachwycając się jej pięknem. Ziemia istotnie była cudnej urody, pełna bujnych lasów, zwierzyny i dostatku, czego biesy ludziom mocno zazdrościły. Nie mogły też zrozumieć, dlaczego ludzie są tak zadowoleni z życia, mimo że muszą codziennie rano wstawać do pracy i męczyć się aż do wieczora. Czarty zakradały się do ludzkich siedzib wieczorami i wczesnym rankiem, widząc jak ludzie z uśmiechem wstają do pracy i z tym samym uśmiechem wieczorami przy posiłku opowiadają sobie wzajemnie, co ich spotkało minionego dnia. Szczęśliwi byli wszyscy, dorośli, starcy, dzieci. Każdy człowiek żył spokojnie i szczęśliwie, nie pragnął zła i radował się z dobrych uczynków. Taka postawa czartom bardzo się nie podobała, zaczęli więc zastanawiać się, jakby namówić ludzi do grzechu i występku. Postępowanie ludzi mocno denerwowało króla piekieł - Lucyfera, który coraz bardziej niecierpliwił się postawą swoich sług, niezdolnych skusić ludzi do wejścia na drogę grzechu. Czarty wymyśliły więc, jaką mogłyby uprzykrzyć ludziom życie i przypodobać się swojemu władcy. Czarcie sługi postanowiły zasypać całą okolicę kamieniami, spustoszyć lasy i łąki, zamieniając piękne krajobrazy w skaliste i niedostępne góry. Wśród skał trudno było ludziom znaleźć bezpieczną drogę do domu, a ci, którzy by się zdecydowali na śmiałą wyprawę, najprawdopodobniej zginęliby wśród groźnych gór. Lucyfer zaaprobował pomysł swoich czartów i nakazał im wykonać robotę do Nocy Świętojańskiej. Biesy sumiennie przykładały się do swojej pracy, wyciągając spod ziemi wielkie kamienie i głazy. Niektóre z głazów były takie duże, że wyglądały jak pagórki. W skałach czarty wykuwały urwiska, pieczary i jaskinie, wszystko po to, by jak najbardziej utrudnić życie ludziom na tak nieprzyjaznym terenie. Wizja cierpiących ludzi tak inspirowała demony, że pracowały bez ustanku dniami i nocami, tak że bez żadnych przeszkód udało się im wykonać swoje zadanie przed wyznaczoną przez Lucyfera datą – Nocy Świętojańskiej. Zewsząd wyrastały ogromne skały, górskie pasma przecinały żyzne ziemie i zabierały miejsca rzekom. Tak właśnie powstały Sudety, wielkie góry ze swoim szczytem nazwanym później Śnieżką. Gór i skał czartom było wciąż mało i mało, więc dalej znosiły one wielkie kamienie i układały wysokie stosy na ziemi. Jednak z czasem zaczęły opadać z sił, a kamienie i skały stawały się coraz mniejsze, zaś zmęczone swoją nieustającą harówką czarty coraz częściej zamiast zgodnie pracować, wylegiwały się na skałach w promieniach słońca. Lucyfer nie był oczywiście zadowolony z takiego obrotu sprawy, mimo że ustawione do tej pory góry, z licznymi pieczarami, występami i przepaściami, z pewnością ludziom się nie podobały. Władca piekieł przeganiał demony ze skał i zmuszał je do dalszej pracy smagając wściekle ogniem po karkach tych najmniej robotnych. Zaślepiony gniewem i chęcią zemsty Lucyfer nie zauważył nawet, że do ogromnych gór zbliżył się hufiec anielski, przysłany z Nieba na pomoc ludziom, dręczonym przez sługi zła. Niebiańskie hufce wystraszyły czarty, które porzuciły swoją dotychczasową pracę i rozpoczęły walkę z przybyszami z Niebios. Zmuszane przez Lucyfera ciskały skałami i kawałkami gór w aniołów, a walka z każdą chwilą stawała się coraz bardziej zacięta. Bitwa trwała dość długo, a podczas tego starcia doszło do nieoczekiwanego wydarzenia. Ani Lucyfer, ani jego czarcie sługi nie zauważyły, że rzucając w anioły kamieniami usypały ogromną górę ze skalnych ścian. Hufiec anielski nagle rozpłynął się na niebie, zmęczone czarty pomyślały więc, że udało się im tą walkę wygrać. Zadowolone z siebie chciały wrócił do swojego podziemnego królestwa, gdy okazało się, że zniknęła brama, która prowadziła do piekła. Mimo usilnych poszukiwań, biesy nie były w stanie odszukać piekielnej bramy i spostrzegły, że wejście do niej własnoręcznie zasypały kamieniami rzucanymi w stronę aniołów. Droga do królestwa ciemności została więc zamknięta na zawsze, choć u podnóży Ślęży wciąż snują się biesy próbujące odnaleźć wejście do piekła. Od czasu do czasu rozwścieczone czarty zsyłają na Ślężę burze i pioruny, próbując w ten sposób rozłupać skalne ściany tak, by na powrót otworzyły się przed nimi wrota do piekieł. Demonom jednak nigdy nie uda się pokonać wielkiej góry, która do końca świata będzie strzegła wejścia do podziemi.
  9. Dałam wam już tyle wskazówek, że powinniście go znaleźć
  10. Wojna będzie przede wszystkim dlatego, że ludzi jest za dużo. Zwłaszcza tych, których mogą zastąpić roboty. Cała reszta to preteksty. Odgrywanie ról w teatrze. A w polska to coś więcej niż środek Europy kolidujacy z interesami obecnych mocarstw.
  11. Każda matka wie, kiedy jej dziecko kłamie. Taka magia, co się zowie intuicja.
  12. Jesteś tego pewien? Chrzest to coś więcej niż kropidlo w rękach księdza.
  13. Trudno żeby zachowały się tak stare dzieła pisane. Jak się orientuję vedy były pisane na "kartkach" ze szlachetnych metali i one się zachowały. Platon opisywał to co widział i wiedział droga przekazów ustnych?
  14. Wiem czym jest św Graal. Mogę powiedzieć tylko tyle, że to nie jest przedmiot i że każdy może go posiąść i żyć długo i w zdrowiu. Dzieją się też inne ciekawe rzeczy po "napiciu się" z niego, ale pić ten kielich należy powoli, żeby się nie zachlysnac i nie umrzeć. Zostało wam więc niewiele czasu,by móc liczyć na jego pomoc.
  15. Piszą o tym vedy, pisze o tym Platon. Dla mnie to wiarygodne źródło prawie jak biblia.
  16. Bo jak będziecie walczyć o Polskę, jak nie będziecie wiedzieć w którą strone biec?
  17. Bo jak będziecie walczyć o Polskę, jak nie będziecie wiedzieć w którą strone biec?
  18. Czy czulabym się bezpieczniej? Taki był plan, ale jak tak na was patrzę... twardo stoicie przy swoich poglądach, mało się nie pozagryzacie taka już Lachów krew. Wykorzystajcie tą cechę i swoją wiedzę do wspólnego działania. Przyjmijmy wersję umowną co do tego smoleńska. Najpierw powiedzcie komu by na tym zależało, bo bez motywu wersja z zamachem jest mało wiarygodna. A do garów idę strawe gotować dla wojaków. Tylko na tym się znam, więc nie będę się już odzywać. Za dużo szczegółów wyciagacie i drążycie temat, lapiecie się za słówka, a ja jak to dziołcha, mam swoje humory i drażni mnie to trochę. Więcej luzu. Wpadłam tu na to forum po info dot. Dopłat i miało mnie tu dawno nie być, ale dostrzegłam w was coś. W każdym z was. Wszystkim wam zależy na Polsce, więc postanowiłam zostać tu trochę i pogadać. Zbliża się wojna, zbliżają się kataklizmy, zbliża się głód. Chcę zwrócić wasza uwagę na to. Jesteście rolnikami, macie możliwości. Jesteście silni, prawdziwe chłopy, nie jakieś pizdusie w rurkach. W zasadzie to moja misja dobiegła prawie końca. Chcę tylko jeszcze zobaczyć jak ustalacie zgodna wersję smoleńska. Nie wiem czy będzie dane...
  19. Zwał jak zwał... Ale już czas ...
  20. POLSKIE LEGENDY: ŚPIĄCY RYCERZE W TATRACH Wiele lat temu, u podnóża Tatr była sobie mała, góralska wioska. Mieszkał w niej młody pastuszek Jaśko, który bardzo kochał góry i często po nich wędrował. Znał niemal każdą ścieżkę, był na każdym szczycie i widział najpiękniejsze widoki, jaki tylko mógł sobie wyobrazić. Pewnego dnia do jego rodzinnego domu zawitał sąsiad. Staruszek usiadł przy kominku, zapalił fajkę i zaczął snuć swoje opowieści. - Gdy byłem młody, ludzie często opowiadali, że w jaskini pod samiutkim Giewontem jest ukryty skarb. - Przecież pod Giewontem nie ma żadnej jaskini. Nie raz tam byłem, ale nigdy żadnej nie widziałem - wtrącił Jaśko. - Chłopcze, Giewont jest wielki. Potrzeba mnóstwo czasu żeby go obejść dookoła i zbadać, co się pod nim kryje - uśmiechnął się stary góral i zaczął inną opowieść. Nazajutrz Jaśko postanowił wybrać się pod Giewont i sprawdzić, czy gdzieś jest tajemnicza jaskinia pełna skarbów. Szedł długo, aż całkiem się zmęczył i usiadł na kamieniu przy niewielkim potoku. Obmywał w wodzie twarz, gdy nagle usłyszał rżenie koni. Rozejrzał się dookoła zdumiony. Był wysoko w górach, więc skąd miały się wziąć tutaj konie? Jeszcze raz wsłuchał się w dziwny odgłos i po chwili zrozumiał, że rżenie dochodzi spad ziemi. Dokładnie przyjrzał się głazom i dostrzegł, że pod tym, na którym przed chwilą siedział jest niewielka szczelina. Z wielkim wysiłkiem odsunął kamień na bok i jego oczom ukazało się przejście. Zaintrygowany, bez wahania zsunął się na dół. W jaskini nie pachniało wilgocią. Jaśko wyraźnie czuł zapach dymu z ogniska. Szedł długim tunelem, usiłując dojrzeć coś w ciemnościach. Nagle znalazł się w dużej grocie, na środku której płonęło ognisko. Zaś pod ścianami, w rzędach stały piękne konie. Siedział przy nich rycerz w lśniącej zbroi. Wydawało się, że pilnuje koni, ale gdy Jaśko się zbliżył, zobaczył, że rycerz śpi, z głową wspartą na mieczu. Chłopiec przestraszył się i chciał uciekać, ale wtedy kopnął niewielki kamień. Hałas obudził rycerza. - Czy już nadszedł czas? - zapytał niemal szeptem. Konie cicho zarżały, strzygąc uszami, jakby wtórowały rycerzowi. A Jaśko stał jak wryty. - Czy nadszedł już czas? - powtórzył rycerz, tym razem nieco głośniej. - Nie nadszedł, panie. Jeszcze nie. - Dobrze. To bardzo dobrze - powiedział i wskazał chłopcu sąsiednią grotę. - Popatrz, chłopcze, tu śpimy, my - rycerze jego królewskiej mości. Gdy nadejdzie czas, wstaniemy, aby bronić polskich gór i polskiej ziemi. Ale teraz jeszcze nie budź moich braci. Gdy będzie trzeba, powstaną sami. Jaśko zajrzał do sali, w których spali rycerze. Wszyscy stali wsparci o miecze, tak jakby w każdej chwili gotowi byli do walki. - Nie, właściwy czas jeszcze nie nadszedł - powiedział, cofając się w stronę korytarza, którym przyszedł. - Poczekaj chłopcze - rzekł nagle rycerz i podszedł do ogniska, wyciągając z niego grube polano. - Oświetl sobie tym drogę. - Dziękuję, panie - Jaśko chwycił pochodnię i szybko ruszył w powrotną drogę. Bardzo szybko znalazł się na zewnątrz. Po chłodzie, który panował na dole, wydawało mu się, że słońce niemiłosiernie piecze. Natychmiast pobiegł do domu, aby opowiedzieć wszystkim co widział. Kiedy górale usłyszeli opowieść, sami też zapragnęli zobaczyć rycerzy. Ale tym razem Jaśko nie odnalazł wejścia do jaskini. Nigdzie też nie było słychać rżenia koni. - Jeszcze nie nadszedł właściwy czas - powiedział Jaśko góralom. I wszyscy mu uwierzyli. Gdy wieczorem wrócili do wioski i zasiedli przy kominku, stary gazda zwrócił się do chłopca. - Nie sądziłem, że uda ci się odnaleźć skarb, o którym ci opowiadałem. Czy wiesz co jest tym skarbem? Jaśko pokręcił głową. - To wolność, chłopcze - uśmiechnął się stary góral. - Ona jest największym skarbem. Nie tylko tutaj, w górach, ale na całym świecie. I to właśnie jej będą zawsze strzegli śpiący rycerze z Tatr.
  21. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast6 wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego.
  22. Ja go wcale nie szukałam... Sam do mnie przyszedł...
  23. Dziwne ,bo sprawdzalam.sprobuje jeszcze raz.https://marucha.wordpress.com/2014/01/20/kolebka-ariow-airyanem-vaejo-czesc-2-wedrowki-hiperborejczykow/
  24. Coś ten link nie działa tak jak trzeba...
×
×
  • Create New...