Popieram Cię Aniu. Ja już kilka rozmów z żoną przeprowadziłem na temat wyjazdu, bo wiadomo że jak się tam dobrze trafi to całkiem inne pieniądze i jechał bym jeszcze bo to jednak zastrzyk finansowy jest. Ale teraz to już nie to samo. Za kawalera, luz bluz nic tu nie trzymało, świeżo po ślubie żona, ale na krótki czas można było jechać, a teraz to raczej mało prawdopodobne. Pracę mam całkiem ciekawą (właśnie pracuję), pieniądze może nie takie jak by się chciało lub jakie potrzebne, bo potrzeby wiadomo zawsze większe,ale i możliwość dorobienia jest. I najważniejsze, DZIECI. Z ojcem na święta to nie to samo... tak że Pawle jak napisała Ania nikt Cię nie wygania z kraju, ale korzystaj z życia... carpe diem...