Jaga
Użytkownik-
Posts
1090 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by Jaga
-
Mieli lecieć dwoma samolotami. I wiem, że tam spore zamieszanie było, ale nie pamiętam dokładnie, a info też nie mogłam za bardzo znaleźć. Moim zdaniem to było uknute.
-
Dwie wieże to może i kompleks małego... A pochówek na Wawelu... Większość polityków ma szlachetne korzenie, można byłoby się doszukać króla w rodzinie . A jaki problem wybuchnąć wulkan dzisiaj?
-
Ktoś wie dlaczego oni gnali tam na ostatnią chwilę?
-
Hm... Dualna natura światła. Nie wiedziałam, że da się to naukowo zweryfikować...
-
DuzyGrzegorz, znalazłeś już świętego Graala?
-
Jeszcze parę lat temu ziemi do wyboru do koloru, a teraz jak jest ładny większy kawałek to ceny jak dla niemca.
-
Ja to już widzę na codzień w Polsce, z tym że na mniejszą skalę, bo patrzę na ziemię na zwykłych portalach...
-
Nie można wszystkich księży nazwać zboczencami. Wiem. Zjawisko Land grabingu?
-
Piszę o tym nostradamus rozpad Unii i NATO i wojna i kataklizmy.
-
Ja jestem pewna, że przed 50tym rokiem będzie III wojna.
-
Szczerze, zastanawiałam się nad pisem jakiś czas temu. Ale nie jestem pewna ich intencji... To jednak stara klika... Zadałeś sobie sporo trudu, z tą katastrofa, a że mądrze gadasz to nie mam już wątpliwości co do tego. Ale będą jaja jak ja, ja... zagłosuje na PiS heheh, ale Kukiz też wymieka że swoim antysystemem, więc może coś w tym jest. Pewnie Ty mu nagadałeś .
-
Pachnie wojną?
-
Powiedz DuzyGrzegorz, zakładając, że to był zamach, a likwiduje się niewygodnych ludzi, czyli co, jednak dobra zmiana? A europarlament?
-
A pilot nie mógł się katapultowac, czy coś?
-
Zdaje się o stadzie baranów to ja pisałam
-
Ale sam zobacz. Najpierw kilka osób rezygnuje z lotu. Potem ruski samolot zwiadowczy sprawdza czy na pewno mgła działa, najważniejsza skrzynka zniknęła, a reszta była przetrzymawana. Ruscy nie zabezpieczają wypadku, ludność sobie wynosi złom... Potem te zwłoki ugotowane w opoznionym transporcie. .. I ta jedna skasowana brzoza... Wiem, że PiS wiele razy się popisał, ale tu serio śmierdzi na kilometr zamachem. Po na tyle skutecznie osmieszylo PiS, że później mogli spokojnie kraść 8lat i śmiać się niewolnikom w twarz. Potem za rządów PiSu żeby go zdyskredytowac te ciągle stłuczki limuzyn. Jestem przekonana, że połowa tych stluczek to sprawa opozycji... Broszka przecież bała się o życie...
-
A jeszcze było z tym transportem zwłok... Ta sprawa śmierdzi na kilometr... Mój mąż mówi o zamachu dokładnie to samo co Vademecum, ale go przerabiam na swoje teorie. Zarzuca rządowi, że ten wydaje pieniądze na loty itp. A ja się go pytam, to mamy wysłać panią premier w ciuchach z lumpeksu pociągiem, autobusem? Ten, że limuzyna jeździ za "broszką"... Jaki to jest wydatek dla "Kowalskiego"? Jakby nie patrzeć oni reprezentują nasz kraj, muszą się też poruszać jakoś - nie czekać na busa z przesiadką ale teksty typu "spieprzaj dziadu" (PiS), "a chuj z tą Polską wschodnia" (PO), "oni są tak głupi, że cały czas na to samo się nabierają, mają zapierdalać za miskę ryżu" (PiS) mówią same za siebie.
-
Pewnie to będzie mało przydatna ciekawostka, ale jest coś takiego jak drewno "księżycowe",a mówiąc po polsku, drewno z drzewa, które było ścięte o określonej fazie księżyca. Podobno samo w sobie jest odporne na szkodniki i co ciekawsze ogień. Pozdrawiam.
-
Żeby nie było wątpliwości, nie przysługuje mi zasiłek dla bezrobotnych. Mam przepracowane 3lata. Na czarno, na budowie i 3miesieczny epizod z firmą, ale to była głupia zachcianka ojca, która musiałam spełnić... Kupa śmiechu, ale dużo by opowiadać...
-
Razem tworzymy wspólne gospodarstwo domowe i dochód mamy jakby wspólny. A mogłam składać jako samotna matka... Uczciwość zawsze zostanie ukarana . Może tak się zdarzyć, że nie zawsze będzie kierowca..., bo ciężko mi tutaj ogarnąć wszystko samej i nie chce żeby wyjeżdżał... Szukam zarobku w polu. Co przyniesie nowy PROW tego nie wie nikt. Tymbardziej, że w kraju PiS a w Unii opozycja...
-
Zastanawiam się czy mojemu nieślubnemu mężowi opłaca się przejść na KRUS. Jest kierowcą międzynarodowym, i jego diety nie wliczają się do dochodu. Musiałby jeździć na zleceniu, albo umowie o dzieło. Jedno z dwóch, nie pamiętam. Ja wtedy byłabym domownikiem. Jako, że nie pracuje i żyjemy bez ślubu to chyba dobre rozwiązanie. Jako domownik stała bym się młodym rolnikiem (+ kursy) i może wyciągnęła coś z Unii (musiałabym dokupić ziemię do średniej wojewódzkiej). Druga opcja jest taka: Radek przepisuje na mnie gospodarstwo, a sam zostaje na zusie. Mogłoby to spowodować małe poruszenie w rodzinie, ale wisi mi to... może to utajnimy. Rzecz druga. W zeszłym roku zabrali mi rodzinne, alimenty z funduszu i jedno 500+. Wliczyli diety Radka do dochodu, a sytuacja była kuriozalna, bo rok czasu nie pracował. Nosilismy gruz z domu itp. W sierpniu zarobił 3,500 razem z dietami i złożyliśmy wniosek. Gops stwierdził, że jesteśmy za bogaci...chyba nic nie da się z tym zrobić, zresztą 500 i tak teraz dostanę. Zostaje kwestia alimentów. Zdaje się przynajmniej kiedyś tak było, że żeby pozwać dziadków to ojciec dziecka musi być nie zdolny do pracy, a sam pozew dotyczyłby nie tylko jego rodziców ale i moich pół na pół. To też jest niedorzeczne. Od urodzenia dziecka do zasadzenia alimentów minęło 3-4lata (w związku z moją depresja). Potem mimo to nie płacił, zanim złożyłam wniosek o fundusz alimentacyjny, dawcy nasienia narosl nie mały dług +ten rok ostatni. Zdaje się, że ma na siebie część domu, ale kto to ściągnie?
-
Było coś, że ktoś majstrował przy radarze. Pilotowi pokazywało ileś tam do ziemi (nie pamiętam) i ta mgła, dlatego zahaczył o pancerna brzoze. Potem sugestie otrucia, wybuchów... Trochę za dużo tego..., ale fakt przetrzymywania skrzynek przez Rosję itp... Leper też się powiesił... A co do modlitwy, myślę, że jesteśmy zbyt daleko od Boga, żeby usłyszał. To taka moja teoria. Trzeba skupiać wokół siebie pozytywnych ludzi, pozytywną energię i łączyć, nie dzielić, może wtedy coś usłyszy. Nasze dusze są zbyt ciężkie, przukute do materii... Nie wiem też, czy da mi się pomóc... Jestem przypadkiem beznadziejnym
-
Do lekarzy nie chodzę,niech się leczą sami.
-
Nigdy się nie poddam po glodowce odpuściły stawy, kręgosłup, więc będę się rehabilitowac przy urządzaniu gospodarstwa raz jest lepiej, raz gorzej. Jednego dnia przerzuce tonę węgla innego nie wstanę z łóżka... Ale fajnie jest, posadzilam pierwsze krzaczki i patrzę jak rosną.