-
Posts
3198 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by ania1983
-
jak się nie mylę w nazwie to ja Castomix używam do szczepienia.
-
Nie wiem czy ktoś pomógł, bo to 2 stada padły. nie wiem jak u innych sąsiadów co mieli tez perliczki...nie było mnie tam, a mąz nie wypytał. ja bym dokłądnie wypytała co i jak. czy były jakies objawy, czy komuś jeszcze padły, czy inne ptaki też, czy tylko perliczki... to naprawdę tanio te Zielonki małe ja za indyki będę płaciła 15 zł. ale indyki takie prawdziwe, staropolskie, a nie mięsne
-
Jak masz możliwość trzymać takie maluchy to ja bym brała. Jak teraz kupisz, to jeszcze w tym roku miała byś pierwsze jajka Trzeba będzie teraz porządnie przypilnować, ale myślę że się opłaca oczywiście wybór należy do Ciebie, ale ja bym skorzystała a z ciekawości, po ile taakie maluchy sprzedają? Sama za tydzień kupuję maleńkie 1-dniowe indyki, a one jeszcze bardziej delikatne niż Zielone mąż był dzisiaj po buraki pastewne i gość mówił, że w ciągu dnia zdechły mu prawie wszystkie perliczki. coś od sąsiada przylazło, bo sąsiadkowi zdechło 100 perliczek w kilka dni. jej, co to może być za cholera?! nie wiem jak bym tak ogromną stratę w drobiu przeżyła...niestety, nie wiem czy coś jeszcze padło, kury albo kaczki. mąż nie pytał, jedynie wspomniał o perliczkach, bo jajka chciałam od nich perlicze na wiosnę kupić. a tu taka wiadomość. straszne!
-
Kupowali, bo jak wracałam godzinę później ta samą "trasa" to kobity już się zbierały z pustymi torbami do domu
-
widziałam nie raz w rzeszowie jak ludzie w piątek stoją ze swieżo zabitymi i wypatroszonymi kurami, kaczkami, kogutami, królikami...ale jakoś głupio było mi zapytać o cenę
-
Brum, ale mi chodzi o takie już zabite i wypatroszone, bo ja na takie do rosołu mam zamówienie a za darmo komuś nie będę siedziałai patroszyłaa i porcjowała...
-
ja daję suszony, teraz i tak nie znajdziesz raczej swieżego, chyba ze u Ciebie nie ma zimy to gdzieś młode listki mogą sie pojawić
-
o, to rzeczywiście kogutek mały nie był ja na raazie nic nie biję, mam jeszcze pełną zamrażarkę. a tam: króliki, kogutki, kaczka, kura... niby mam zamówione 2 kogutki, ale po pierwsze i tak nie mam kiedy pojechac do miasta z nimi, a poza tym, nie mam pojęcia po ile je policzyć, czy tak jak wszystko po 25zł. czy mniej? no ale kogut nie kogut, minimum 9 miesięcy trzeba było chowac...ech, nie wiem.
-
Brum, no to gratuluje do wiadra takiego 10l. wrzucam garść wrotyczu. ja mam kwiaty akurat, ale i liście mogą być. zalewam wrzątkiem, przzykrywam na 15 min i zostawiam do zaparzenia. przecedzam i do pełna dolewam wodę. taką rozcieńczoną herbatkę dostają
-
Ja nie mam, moej niosa się tam gdzie kury.
-
A co do perliczek i tego ich grzebania w gniazdach...może one się do niesienia szykuja? ja zbieram jaja kilka razy dziennie inaczej zdarzało się, że jak w jednym gnieździe było 17 jaj, to kilka było rozbitych, czy nadbitych... a tak przy okazji, pomysł Michałka z częsciowym zasłonięciem gniazd, był super zasłoniłam tak 2,5gniazda i w tych 2 zasłoniętych jest najwięcej jajek chociaż, są kurki, które mają swoje ulubione gniazdo w roku i bez zasłon się tam niosą
-
ja nie mówię, że siatka nic nie daje, ale jak sa oporne kury, to i przez taką 2m. przefruną perliczki latają wysoko, więc w Twoim wypadku nie zależnie od wysokości siatki, zostaje przycinanie lotek. Chyba, ze masz nie duży wybieg, to siatka na górę... bo szkoda i zwierzaków i Twojej pracy i Twoich pieniędzy, jeśli znowu miało by się coś stać
-
jej, jak by mi ktoś takie stado wytruł, to na policję bym posżła! nie zazdroszczę takiej wsi. u nas ludzie są różni, ale nikt nikomu nie truje zwierzaków...
-
Wysoka siatkaa wiele nie da. tak jak pisąłam, u mnie siatka jest na 2m. a kury i tak potrafią wyfrunąć. wiadomo, że nie wszystkie, ale jednak. dlatego najlepsze kury, to kury ciężkie te nie idą tam gdzie sie im nie otworzy
-
O matko!! co za bezczelni złodzieje!
-
Brum, a czemu kurki od sąsiada nie wracają?
-
Lotki przycięte, ale tylko kurom. No i 2 już się nie udało, bo nie mogłam ich złapać. ale te akurat nie uciekają. największe uciekinierki u mnie to Sussexy. Perliczkom nie przycinam, bo one, owszem uciekaja, ale nie daleko. trzymają się kur i zawsze wracają Ja mam siatkę na 2m. wysoka, a i tak cholernice sobie radzą. Jeszcze kaczkom mieliśmy przyciąć, ale miałam dość Zaczęłam liczyć kury przy przycinaniu, ale szybko sie pogubiłam. Na pewno Sułtan jest w stajence. Wieczorem sie okaże czy kurka wróciła, czy też nie...
-
Sławek, jaja perlicze inkubuje się tak jak indycze 4 tygodnie Ja dzisiaj u siebie chyba przeprowadzę ciachanie lotek... u nas wczoraj wiosna, a dzisiaj wstałam i na polu biało. matko! co za pogoda rano mi się skojarzyło, że chyba brakuje małego kokucika Sułtana. ale nie jestem pewna, bo wczoraj patrzyłam mniej więcej której kury może brakować czy koguta, o nim zapomniałam. i sama już zgłupiałam. pójdę za godzinę to się przekonam...
-
a u mnie dzisiaj jedna kurka nie wróciła na noc mam nadzieję, że gdzies przycupnęła na strychu w sianie, albo przypadkiem posżła do stajni sąsiada z jego kurami... Sławek, jak brązowe, to raczej na pewno Maransa Robercie, no to pracowity weekend Cię czeka
-
przegródki w stajence co wieczór odganiałam gęsi od wejścia, bo te stały w progu i nie dały wejść kaczkom. najpierw wchodziły kaczki, zamykałam im przegródkę i potem wchodziły gęsi
-
Jak muszą to się dogadują, ale gęsi są strasznie wredoty atakują kury i kaczki. co innego jak gęsi i kaczki bedą od małego razem wychowane, wtedy będą między sobą dobrze zyły, ale jak wychowasz je osobno, to kiepsko to widzę ja moim musiałam kombinować.
-
Robercie, no to gratuluje jajka w końcu się doczekałeś oby teraz już niosły się na dobre te Twoje kaczuchy
-
od 2 miesiąca, to dla mnie już nie kurczaki i latają z kurami po wybiegu. czyli jedzą to samo co kury czyli wszystko generalnie, nie trzymam kurczaków pod "kloszem" jak są z kwoką i jest ciepło to od pierwszych dni lataja z nią po wybiegu, a jedzonko dla nich dostają tylko na noc. jak jest zimno i zamknięte sa z kwoką, to mają cały czas swoje jedzonko. ale jak to pisklaki z inku, to nieco inaczej o nie dbam tzn. na duży wybieg trafiają jak mają 2-4 tyg. zależy jak rosną i jaka pogoda jest jak jest ciepło, to takie maluchy z inku, tez na polu siedzą od pierwszych dni tyle, ze maluchy mają swój mały wybieg, przy duzym wybiegu, coby się kury do nich przyzzwyczaiły i potem ich nie atakowały
-
tak, zdjęcie zawsze mogę wstawić, tylko najpierw musze je zrobić a jakoś zawsze zapominam... a no oporni, bo po co szczepić i pieniądze wydawać. dawniej ludzie chowali króliki i nie zdychały i nikt nie szczepił, tylko teraz lekarze wymyślają, coby zarobic. a królik jak ma zdechnąć to i tak zdechnie...ot, takie myślenie...
-
czosnek to ja im mielę co jakiś czas jak mam coś na mokro. chociaż w tym roku łagodna zima, a raczej wiosna i jesień tej zimy, to czosnku prawie nie dostają. zeszłej zimy, jak było zimno, dawałam im codziennie, czy to do mielonej kukurydzy, czy do parzonej kaszy...chetnie zjadały. teraz dostają buraki pastewne i sobie zjadają. a maluchom nigdy czosnku nie dawałam.