Jump to content

ania1983

Użytkownik
  • Posts

    3198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by ania1983

  1. hej Artur to zamiast tylko nas podczytywać, zapraszam do rozmowy napisz jakie masz kurki i ile tych kurek? czy masz jeszcze jakiś zwierzyniec czy tylko kurki?
  2. heh, Marcinie wesoło masz z tymi Twoimi ptakami
  3. Marcinie, ciężko mi napisać, ale 1 królik nie powinien zjeść dużo. rok temu miałam 2 króliki i siana mały stryszek, stryszek to tak na oko 2x3m. z tym, że ja miałam to siano i dla królików i kurom w kurniku do ścielenia. a siano zebrane z pola 24 ary. z tym, że tak jak piszę, u mnie też siano szło na ścielenie kurnika. królik dziennie siana zje garstkę, jak żarłok to garść wiadomo, im sianko smaczniejsze tym więcej będzie tego sianka zjadał ja bym dla pewności dla takiego 1 królika zrobiła siana z 5 arów pola. jestem zdania, ze lepiej mieć zapas, niż potem się spinać żeby zabrakło w tym momencie mamy siana zrobione z prawie 1ha pola, ale ja mam oprócz królików 2 kozy, no i ja ścielę kurnik i kacznik sianem, dlatego liczymy na jeszcze jeden pokos siana co do kurki, to też się cieszę że to kurka bo przynajmniej na pewno zostanie i może coś genów przekaże potomstwu
  4. http://ania1983.flog.pl/wpis/9103405/#w kolejna kurka do identyfikacji i kogutek kurka wydaje mi się, że to australop, ale nie mam pewności.
  5. fajnie, że masz możliwość wypuścić zwierzyniec z zagrody ja takiej możliwości nie mam jak bym wypuściła większość by nie wróciły, tak lisy i jastrzębie polują u nas
  6. ania1983

    mix zwierzat

    super stadko a ten konik to Twój?
  7. Robercie, u mnie też już spore gąski i kaczki padały dlatego właśnie powiedziałam sobie, ze jeśli teraz się coś wykluje pod kaczkami czy pod gąską, trzeba będzie zaczerpnąć informacji u weterynarza, aa jak trzeba będzie to wydam pieniądze na szczepionki. bo w sumie i tak więcej wydałam na wyżywienie i ogrzanie tych gąsek i kaczek które padły niż bym dała na szczepionki. niestety, ale po dzisiejszym roku nauczyłam się, ze ptaki wodne wbrew temu co myślałam rok temu są naprawdę delikatne i niby im nic nie jest, a tu nagle padają. od odhowania tych młodych które mają się wykluć też zależy moja dalsza hodowla tych ptaków. Marcinie, no to mam nadzieję, ze moje nie zdziczeją Robercie, śliczny zwierzyniec u Ciebie? spory kawałek mają ptaki na wypas
  8. Robercie, szkoda kaczuszek Marcinie, to mas to stadko spore moje biegusy nie są aż tak dzikie na polu chodzę przy nich, no może do ręki złapać się nie dadzą, ale jak dosypuję jedzenia i akurat są przy paśniku, to nie uciekają jak stajnię otwieram, to też bez problemu wychodzą przy moich nogach, bo jak wypuszczam rano kury, to stoję i czekam aż wszystko wyjdzie. nie mam możliwości liczenia rano młodzieży śpiącej na sianku jeszcze a nie na grzędzie, więc robię to rano jak wychodzą a wieczorem jak już zamykam kurnik i wchodzę liczyć kury czy są wszystkie, stoję przy biegusach, ale im to nie przeszkadza
  9. witam Marcinie, a ile chcesz mieć na stałe gąsek? u mnie wszystko zależy od tego jak teraz mi gąska małe wysiedzi. myślę, że pozostawienie 3 gąsek i gąsiora będzie idealnym rozwiązaniem. mam nadzieję, ze biała okaże się gąską a nie gąsiorem co do czubatych, to piszesz o tych pomponiarach? śliczne są, to prawda, a ile ich teraz masz i ile chcesz ich mieć? ja biegusków też nie będę rozmnażała, dlatego chciałam sobie tylko kaczuszki zostawić, ale wszystko wskazuje na to, że jest tylko 1 kaczuszka, dobrze było by żeby chociaż 2 były, no ale się zobaczy. co do klatki dla królików, to dopiero pierwsza, mąż ma jeszcze robić przynajmniej 2 takie, ale teraz pod stara klatką w stodole siedzi kaczka i nie chcę jej przeszkadzać, tym bardziej że to już prawie finał, tak więc cierpliwie czekamy aż kaczka wyjdzie z małymi gąskami, a króliki muszą jeszcze trochę spędzić czasu w starych klatkach. źle im tam nie jest, ale minus tych klatek to to, że są pojedyńcze i nie piętrowe, no i na pewno nie takie ładne jak te z nowiutkich desek planujemy też nowe klatki takie 3x3 mieszkanka w przedsionku kurnika, tam gdzie teraz jest samica, ale nie chcę przenosić kotnej samicy, poza tym pod samicą siedzi kwoka i wysiaduje jaja. tak więc natura wygrywa i na raazie w tej kwestii pozostaje wszystko bez zmian co do kóz, to nie mam pary, nie chciałam capka. mam 2 kózki, ta biała to Kaśka, dojna 6-letnia koza, a ta łaciata to Dzika, młoda 2-letnia jeszcze nie rodząca kózka czekamy z ich zakoceniem do jesieni jajek pod gąską nie sprawdzałam, gąska schodzi z jaj zazwyczaj jak mnie nie ma w pobliżu, a zresztą kiedyś jak byłam to do jaj nie można podejść. gąsior przychodzi wtedy pilnować a jak gąska siedzi, to jej nie podniosę, bo się boję jednak przed gąska siedzącą na jajach czy przed gęsiorem pilnujących jaj, albo młodych czuję respekt i to spory pod kaczkami też nie prześwietlałam jaj, ale to natura, nic nie robię na razie. czekam na termin klucia, jak by była cisza, wtedy będę jaja pławiła. chociaż mam nadzieję, ze wszystko pójdzie dobrze ja z planów tegorocznych prawie wszystko zrobiłam, jedynie te indyki no ale cieszę się z perliczek indyki za rok. tylko jak uda mi się za rok z indykami, będę musiała koniecznie pomyśleć o jakimś osobnym spaniu dla nich, coś mi się tak wydaje. ale to się zobaczy za rok, jak to będzie wszystko wyglądało na razie nic nie planuję. muszę skończyć plan na ten rok, a jeszcze 3 pkt. są do zrealizowania trzeba prąd do stajni i stodoły podprowadzić, ale czekamy aż znajomy wróci z zagranicy, bo on nam miał robić, klatki trzeba dorobić królikom, ale to czekamy na "narodziny" i jeszcze 1 "malutki" pkt. marzy mi się na ogrodzie grill z wędzarnią, w sumie bez grilla się obejdzie, bo jakoś nie jesteśmy jego zwolennikami, wolimy tradycyjne ognisko, ale ta wędzarnia... u mnie z piżmówek zostaja te 3 które są teraz. 1 to ta którą kupiłam z młodymi, jedna która siedzi na gęsich jajach, no i ta która siedzi na swoich jajach. zobaczymy jak wysiedzą, ale trzeba będzie je jakoś zaznaczyć, coby przypadkiem te nie trafiły na jesienny czy zimowy rosołek od rana lata jastrząb, nie miałam czasu pomyśleć o tej pułapce. ale na szczęście od kilku dni nic nie zginęło, ani kurka żadna, ani żaden maluch, ani tym bardziej maluszek kogut zielony jest rewelacyjny do ostrzegania o niebezpieczeństwie, mam nadzieję, ze z wiekiem będzie jeszcze lepiej ostrzegał, a raczej nieco szybciej, na pewno ten z nami zostanie, mam jeszcze 2 faworytów którzy mi się bardzo podobają, potem wstawię zdjęcie, bo nie wszystkim ostatnio porobiłam zdjęcia
  10. witam, witam
  11. e, to moje kury, kaczki i gęsi jeszcze chodzą jedynie te maluszki zamknęłam, no bo to dopiero 2-tygodniowe maleństwa. ale zauważyłam bardzo ciekawą rzecz, a mianowicie te kurczaki i kaczuszki są praktycznie od początku puszczane "samopas" na dorosły wybieg. wypuszczam je tuż po rosie, zaganiam w deszcz, a nawet jak tylko kropi, jak jest bardzo zimno siedzą w stajni. i te właśnie kurczaki i kaczuszki, które chodzą z dorosłymi osobnikami i podrostkami i jedzą za dnia to co one, są sporo większe od tych o które tak drżałam i bardzo długo, bo do 3-4 tygodnia życia trzymałam w małej zagrodzie, gdzie trawę im dostarczałam skubaną, a jedzonko miały cały dzień dla maluszków. u mnie zmiany w organizacji "mieszkań" dla zwierzaków nastały...kury zostają w starym kurniku, część kur przyzwyczajam do kacznika, tu mają już od 3 dni grzędę, a kozy zostają tam gdzie są, czyli w pomieszczeniu które miało być nowym kurnikiem. kacznik jest duży, kury śpią na górze, a kaczki i gęsi na dole, więc miejsca jest dla wszystkich, bo jakoś nie potrafiłam wyobrazić sobie moich 2 kózek wiosną z małymi rozbrykanymi koziołkami w starym kurniku. tu gdzie są jest miejsca dla gromadki, tam by nie było. a kury nijak na tym nie ucierpią to na przyszły rok,, Marcinie nie masz dużych wymagań co do potomstwa ptaków
  12. dzieki, są po prostu poszły swoją drogą, a nawet buntowały się i nie chciały wrócić
  13. oddam słoiki za ogórki ja tam ostatnio otworzyłam słoik kiszonych z 2011roku, nie wiem jak się uchował, ale ogórki dobre zmykam, bo nie mogę doliczyć się 3 maluszków o 17 były wszystkie bo je zamykałam przed deszczykiem, a teraz 3 nie mogę znaleźć, idę na poszukiwania dalsze...
  14. oj, to szkoda że tak daleko mieszkam ja będę musiała na rynek po ogórki jechać coby mieć co do słoików włożyc, bo mi wszystko zeżarły ślimaki a mleczko czy serek i bez tego bym Ci dała
  15. Marcinie, moja Kasiula dziennie daje 3-3,5 litra mleka. w ogromne upały jak na zielone nie wychodzą, to nieco mniej. mleko pijemy z mężem, jest pyszne, wbrew powszechnej opinii, nie śmierdzi i nie czuć kozą. jak ktoś nie wie że pije mleko od kozy, albo serek kozi czy masełko dostanie do skosztowania, to nie ma pojęcia co je. mąż uwielbia serki podpuszczkowe, ja je dodatkowo przechowuję w oleju z ziołami jest rewelacyjny a zdjęcia jutro na pewno dodam bo za konto nie mam zamiaru płacić a, mleka całego nie wypijamy, coś tam dostaja psiaki i kot, raz w tygodniu z 6-7 litrów mleka robię twarożek tylko dla kur, kaczek i gęsi i serwatka tez dla nich
  16. dzięki za identyfikację kurki chciałam więcej do identyfikacji wstawić, no ale nie pozwalają mi dzisiaj, jutro wrzucę pozostałe a może coś mi się jeszcze uda zrobić boi się juz Ciebie i Twojej kąpieli a u mnie z kwokami cisza...dzisiaj 8 jaj, mąż mówi ze moze ten szkodnik co go widziałam jaja nam wybiera...może być i tak, bo nie wierzę w to, zeby kury taki jednodniowy strajk zrobiły.
  17. no to już wstawiłam, ale zaraz coś jeszcze wrzucę, wkurzające jest to, ze można tylko 5 zdjęć dodać, tak bym wszystko na raz wrzuciłą, a nie na raty haha, więcej nie mogę zdjęć dzisiaj dodać
  18. Marcinie, jakie perły?
  19. Marcinie, witaj a no cisza, bo samej do siebie mi się nie chce pisać nigdy nie gotowałam bobu z pieprzem, to na pewno ciekawe doświadczenie, kiedyś moze spróbuję co do szkodników...jak szłam doić kozę, w stodole zauważyłam jak uciekało coś dużego, albo szczur, albo łasica lub coś podobnego. za szybko uciekło i za szybko się schowało. dzisiaj żywołapkę przenoszę z pola w którym nic się nie złapało do stodoły. może kot się nie złapie kurcze, szkoda ze nie mam możliwość wystawienia trutki w stodole, mogę ją tylko wysypywać w męża siłowni, bo to jedyne pomieszczenie które jest na tyle szczelnie zamykane, ze kot nie wejdzie. w końcu wrzucam zdjęcia na Flog, te dawno obiecane, ale i te nowsze
  20. Marcinie, to zależy od Ciebie i Twojego gustu smakowego mój mąż nie obiera, ja z młodego nie obieram ale ze starszego już tak smacznego
  21. no to super wiadomość trzymam kciuki za kolejne maluszki
  22. Robercie, odpoczną ale młode które się niosą dopiero 3 miesiące, nie zdarzyło mi się nic takiego wczesniej. no ale ok. nic się nie odzywam i tak nie mam na to wpływu
  23. moje kury strajkują na całego, i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że strajkują nie tylko stare kury, ale i te młode które zaczęły się nieść w kwietniu. jedzenia im nie zmieniałam. jedynie sporo wybieg powiększyłam. dzisiaj przeszłam cały wybieg, przeszukałam wszystkie krzaki w nadziei, ze gdzieś się niosą, ale nigdzie nie ma jaj. dzisiaj tylko 3 jajka, a niosek 13. nie mam pojęcia co się dzieje. dopiero narzekałam że nie ma co z jajami robić, a teraz kury robią mi takie jaja
  24. popieram Roberta, zacząć od małej ilości a nie od razu na głęboką wodę. Zbyszek, piszesz że Twój wujek ma i nie poleca, no to skoro mu tak źle z tymi pszczołami to po co mu pasieka? moim zdaniem w życiu powinno robić się to co nam sprawia przyjemność, nic na siłę. wiadomo, że są odstępstwa, np. praca zawodowa, ale jeśli o hobby chodzi, to powinno się kochać to co się robi, a nie na siłę, żeby tylko jakiś zysk mieć. miód jest opłacalny, owszem ale jak się nie jest oszustem i nie próbuje kłamać się klientów. samej zdarzyło mi się kupić kilka razy cyganiony miód, dlatego teraz kupuję nie u konkretnej osoby, a w sklepie z miodem, tam jest miód przebadany i sprawdzony. z mężem też myślimy o pasiece, ale wiemy ile to pracy przy pszczołach i jakie są spore wydatki na początku. dlatego w wolnych chwilach czytam i staram się zrozumieć to co czytam o pszczołach. my będziemy chcieli miodek tylko dla siebie, nie na handel, ale my kochamy obcowanie z naturą, a pszczoły mojemu mężowi marzą się od dawna. powtórzę to co pisało tu sporo osób a i ja niejednokrotnie: nic się nie opłaca w tym kraju, tylko siedzieć na d... i narzekać że się nic nie ma i na nic nas nie stać. trzeba ruszyć 4 litery i chcieć coś zrobić w swoim życiu. nie patrzeć tylko czy się opłaca, ale również czy dam radę sobie z konkretną uprawą czy konkretną hodowlą. jeśli mamy robić coś na siłę, to oprócz wrzodów niczego się nie dorobimy.
  25. dżdżownice? u mnie zarezerwowane dla kur ja mam tą jedną staropolską malutką i mam nadzieję, ze się uchowa, strasznie mi szkoda tej co zaginęła a śliczne to kaczuszki bo kaczorek sam sobie na pieniek zapracował, no ale jego tez mi szkoda, bo kaczorki są przepiękne
×
×
  • Create New...