-
Posts
983 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by Brumbram
-
Witam, u mnie na razie wyszły 4 kurczaki zwykłe i 2 zielononóżki, reszta kluje się i 2 zgniotła. Perliczki z Wrocławia wszystkie zdechły niestety, z dnia na dzień słabły i padały. Kaczki deptają się a i młode gąski też chcą. Na razie nici z mojego kaczora, więc zostaje to co mam, a z młodych piżmowych będzie kaczorek widzę że ładny w kolorach biały, popielaty i czekoladowy, jak urośnie to zostaje. Niedługo jadę na zakupy drobiowe, to coś fajnego wynajdę może z perlic nawet, no zobaczymy.
-
Gospodyni, no ale jak nie mamy o czym pisać, to nie będziemy wymuszać przecież...albo co mi to da np jak będę wkółko pisać o chorobach kurek? Nawet czasem aż nie chce się o tym pisać. U mnie powoli wychodzą zielononóżki i już jednego zgniotła niestety.
-
Hej, wykluło się 12 perliczusiów. Żadno nie jest hybrydą i prawie wszystkie są takie jasne. Perliczki z olx nadal padają, mam nauczkę.
-
Może i zjadła, niby tak robią z jajkami niepotrzebnymi. U mnie kwoka pod pudłem sama siedziała i jajko spod niej wsiąkło, ani skorupa nie została po nim. U ciotki siedzi kwoka i wywaliła 3 jajka z gniazda. Ciotka prześwietliła i w środku zarodki martwe były jednak. U mnie powoli perlisie klują się z datą na czwartek te niby hybrydy.
-
Hej, u mnie izba chorych już poleczona, przynajmiej na razie. Te perliczki kolorowe z jaj z Olx z Wrocławia zdychają mi. Chodzą jak pijane i fik po nich. A te wyklute z moich jaj szaleją, żwawe itp. Kaczki przesiadują mi w gniazdach tylko nie wiem jeszcze po co jak jajka nie niosą, być może przymierzają się. Połowa młodych kurek już się niesie, mają prawie 25 tygodni.
-
Tak a ja mam mieć lęg pereł w tygodniu, a gościu dziś mi pisze, że mogą wykluć się u mnie z jego jaj hybrydy pereł z Brahmą, pięknie normalnie...
-
No to u mnie nie ma piany w oku i deformacji głowy u ptaków. Dzięki za rady. Dopiero dziś mogę stwierdzić na 100% że wygrałam z kanibalizmem u kaczek piżmowych. Wszystkim odrosły pióra całkowicie i są razem, wreszcie spokój przynajmiej w tej kwesti.
-
Michałku z objawów u kurek mogę wymienić-opuchlizna wokół oczu, katar z nozdrzy, łzawiące oczy, charczenie, jak łapie niektóre to im jakby w piersiach rzęzi, dosłownie jakby zachrypnięte były, a nie są wychudzone, robaków nie mają napewno, jedzą, piją, kupy normalne. Co dodać więcej? Wiem że jak wet daje ten Enrofloxan, to opuchlizna wokół oczu schodzi już w drugiej dobie prawie całkiem. Te młode były razem z nioskami, a pierwszy raz zachorowały chyba w lutym lub marcu, potem spokój i teraz nawrót. A nioski też miały to samo plus robale i 2 kuracje Doxycykliną były, tylko wtedy większość miała katar i głową potrząsała. Jeden wet mówi że to mykoplazmoza, a drugi że zakaźny katar kur i bądź tu mądry. Hodowli likwidować nie będę póki da się leczyć. Co do lisów to u nas jest ich w cholerę, sąsiadce ciągle kradną wolno chodzące kury.
-
Marcinie, to u Ciebie też nie wesoło...będziemy się wzajemnie pocieszać. No takie nerwy mam już na te choroby kur, zastanawiam się tylko czemu ani razu żadna perła nie zachorowała, żadnego kataru nic zero.
-
Michałku, czytam i rozumiem co piszesz. Chora kura dostaje lek do dzioba od razu, jeszcze nie potrząsa głową. Tamte były mniej chore i dostawały lek do wody i to z zalecenia wet przez 5 dni, a ta jedna ma do dzioba brać tydzień. Wcale nie tak łatwo samemu jedną ręką otworzyć kurze dziub a drugą wstrzyknąć lek do środka, nikt mi przy tym nie pomoże przecież. A kura niby taki zdechlak a szarpie się porządnie. I to są właśnie kurki takie, z których połowa weszła w nieśność. Nie rozumiem czemu choroba przyszła teraz, przecież tak ciepło jest, upały, sucho.
-
Michałku, kwoka miała 20 jaj razem, 2 jajka były w jakby cienkiej skorupie i zgniotła, wtedy zostało 18 jaj. Kwoka jest duża, mieszaniec Brahmy. Gęsi coraz bardziej podobają mi się, są jak dobry piesek. Wczoraj sąsiadka szukała mnie po podwórku i chciała wejść do kurnika, nie wiem po co jak byłam w domu, wystarczyło zapukać. Nie weszła do kurnika bo w drzwiach stały gęsi i ją pogoniły ładnie ale darła. Nigdy tak nie widziałam ale one syczały jak żmije i biegły z rozłożonymi skrzydłami na nią. Ot, ma nauczkę żeby nie kukać gdzie jej nie potrzeba. Na izbie chorych została jedna kura do doleczenia, wczoraj tam trafiła. Gile z nozdrzy jej lecą i charczy. Denerwujące jest to, że nie złapało od razu wszystkich kurek, tylko tak po kolei.
-
Tak wiem, lecz zaskakująca jest tak duża śmiertelność zarodków, a kwoka siedzi dobrze i wszystkie jajka miała obsiedziane, żadno nie wystawało.
-
Prześwietlałam jajka od zielononóżek kupne i jestem w szoku ponieważ zostało 9 jaj z żywą zawartością a 9 jaj obumarło i wyrzuciłam. Pan ma wysoką śmiertelność zarodków kurcze. U mnie są choróbska ale nigdy tyle jaj nie obumarło.
-
O Aniu co to z tej perliczki cicha woda? Lek potrzebny ponieważ ciemnieją korale i główki, a leku nie ma, bo dopiero zamówiony i dowiozą, nie lubię takiej zwłoki.
-
Jasne, a tak sobie zmieniłam dla polepszenia humoru, dodam że to z mojego ogródka. U mnie dziś upał i tylko biegam z wodą zimną do drobiu.
-
Czekam właśnie na lek, mało miejsca się zrobiło, bo wszędzie kurde izolatki. Napewno zabijać nie będę póki da się leczyć. Co sprzedam jajka to lek trzeba kupić, ostatnio tak ciągle.
-
Hej, to napewno pekinka i to ładniutka. Niestety u mnie powstała druga izba chorych, indyki dziś dostaną Trichonidazol, bo zaszła taka potrzeba. Ja się pochlastam z tym drobiem...
-
Gospodyni, ja bym poprosiła o zdjęcie.
-
Choroby drobiu są mi znane, jestem w temacie można powiedzieć na bieżąco. Ale ten kaczor nie jest normalny, depta każdą kaczkę po kilka razy dziennie.
-
Dziś 2 straty, kaczor zadeptał mi kaczkę na amen, a zjeść jej nie mogę nawet, bo brała lek na robaki oraz na mojej izbie chorych kurek jedna nie dała rady, opuchlizny nie było ani kataru niby ok a lała się z niej żółta woda i to nie z dzioba. Szkoda, akurat ta dopiero co zaczęła nieść się.
-
Gospodyni, wiadomo szkoda, strata... U mnie indyk padł i została garstka. Maluszki dostają Sulfatyf i dziś nie widać kupek z krwią ale i tak 3 dni muszą lek pić. Mam 16 kurczaczków i 23 perełki teraz i to one leczone są.
-
Hej, druga doba leczenia i u 3 kurek jest znaczna poprawa a u 2 taka lekka, ważne że coś właśnie zaczyna lek pomagać, także jestem pełna optymizmu dziś.
-
Robercie fajnie. Mnie zaraz trafi bo któreś z maluchów ma krwistą biegunkę, a nie wiem które, nie mogę przyłapać kurde. Mam normalnie dosyć już tego...
-
No tu bym się zgodziła z Vademecum. Tak jak rada, dawać od maluśkiego antybiotyk w celu zapobieżenia chorobie, to jest totalna bzdura i nie daję, nie posłuchałam. Tak Vademecum, słyszałam o tym i nie ma rady...
-
Ja daję zsiadłe mleko, zakwaszacz do wody, czosnek, cebule itp, a i tak chorują u mnie. Wet mi powiedziała żebym to wybiła i od nowa założyła hodowlę. Mi ten pomysł nie podoba się wcale, ponieważ co z tego jak zlikwiduje stadko, jak patogeny pozostają, bakterie i zarazki idt. Nie mam pewności że nowo zakupione kurki nie będą chorować i to nie jest dobre rozwiązanie. Drugi wet każe leczyć bo fajne kurki i szkoda, to każdy grosz odkładam w razie W żeby było na leki. Wogóle we wsi są ptaki chore u ludzi, więc nie ma sensu likwidacja stada u mnie i zakupu nowych, bo będzie to samo...