Jump to content

ania1983

Użytkownik
  • Posts

    3198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by ania1983

  1. witaj Robercie to długo w pracy siedzisz moje ptactwo też jeszcze lata, ale zaraz będzie przymusowe zamykanie, bo znowu czeka mnie wyłapywanie kur i kurczaków które nie pójdą spać do kacznika i przenoszenie ich. myślę, ze jeszcze 1-2 dni i się przyzwyczają Amelko, jeśli jest tak jak piszesz, a nie tak tragicznie jak ja miałam, to oczywiście próbuj ratować maluszka może akurat mu pomożesz
  2. Amelko, gratuluję lęgów co do małego z rozjeżdżającymi nóżkami, miałam rok temu takiego, mąż zabił go, bo jadł i pił, owszem, ale trzeba było mu wszystko pod dzióbek podstawiać. niestety, ale to kaleka a wiadomo jakie kury są wredne. nie zabił by mąż, to zadziobały by go w końcu kurczaki czy kury, a nie mogła bym pozwolić żeby w takich mękach zginął...
  3. miłego dnia ja też zaraz zmykam sprzątać koziarnię i klatki królików. aha, sprawdzałam jaja pod kaczką jak wyszła do stawu, gąski jeszcze nie nadklute, więc czekam...
  4. mi tam mixy mixów mixami kryte nie przeszkadzają masz rację co do tej odległości, no ale nie na wszystko mamy wpływ. chyba żeby zrobić taką prywatną wioskę w której żyli by tylko wybrani ludzie, w sumie to taką osadę mozna by zrobić samowystarczalną, ale koniecznie z internetem
  5. no to chyba zrobię więcej przetworów i Ci podeślę a tak na poważnie, to szkoda ze nie mieszkasz bliżej, bo chętnie oddała bym duużo jabłek, a tak na gnoju wylądują co do jajek, to może i masz racje jak by to się sprawdziło, to jestem chętna na jajeczka
  6. Arturze, ale ja wiem zwyczajnie mówię Ci jak jest w moim wypadku od zeszłego roku korzystam z inkubatora, ale jednak widzę jak chowają się młode z inku, a jak z lęgów naturalnych, dlatego tak bardzo cenne są dla mnie te naturalne nasiadki i naturalne lęgi bardzo, bardzo chciała bym żebym za rok nie musiała już włączać inku, ale nie wydaje mi się, zeby tyle kwok było chętnych do siadania. no, chyba że Marcin podeśle mi kilka swoich kwok
  7. u nas papierówka też stara, ale na szczęście na brak owoców nie narzekam starcza z jednego drzewka na soki, dżemy, tarkowane do szarlotki, do jedzenia na bieżąco, an kompoty zimowe, do suszenia i dla zwierzyńca bo dostają i kozy i króliki i ptaki a jeszcze jabłek dużo się marnuje, strasznie mi szkoda, no ale nie ma co robić więcej niż potrzeba
  8. hej Kasiu a napiszesz nam coś więcej? kupiłaś działkę budowlaną? rolną? jakie plany względem niej?
  9. Adamie, gąska nie jest zwykła:P do tego gąski są 2, ale jedna ciągle wodzi zaadoptowane duze już gąski poza tym, ptaka nie zmusisz do siedzenia ja mam tak dość ptaków z inku, ze dla mnie każdy maluszek z naturalnych lęgów jest na wagę złota, nie mówiąc już o ptaku który chce siedzieć no a co do ilości jajek, to gąska sama sobie naskładała i siadła na nich widać tyle jaj jest dla niej w sam raz Marcinie, gdybym ja chciała gąską nakroić tyle co pod drzewem, to dostały by min. 3 duże wiadra jabłek ja moim kroję na ćwiartki, a potem na kostkę. nie wpadłam na to, zeby dawać im na noc do kacznika, a szkoda bo moze więcej by zjadły? tak się więcej w ciągu dnia szlajają niż jedzą od jutra jabłka dostaną w wiadereczku bok jedzonka i wody ps. Adamie, to nie ja tracę czas, ja tylko tracę nerwy
  10. Marcinie, boję się nawet nie tego, że gąska zejdzie, chociaż kto go wie co by jej strzeliło, ale boję się gąski jak wodę wymieniam jej przy dziobie i jedzenie dosypuję, to się na mnie rzuca, bynajmniej nie w przyjacielskich zamiarach a co dopiero by zrobiła jak bym ją podniosła i jaja ruszyła. nie, to nie dla mnie co innego jak się ptaka wychowuje od małego, a co innego jak się kupi już z pewnymi nawykami. ale gąska na pewno na pustych jajach nie siedzi, bardziej chciała bym sprawdzić czy nie ma zaziębionych lub z zamartymi zarodkami... zresztą, jak kilka razy widziałam że gąska poszła się wykąpać, to jaj pilnował gąsior, a tego to już się na maxa boje przy gnieździe u mnie na szczęście szpaków nie ma, więc nie mam tego problemu. a ile jabłek dajesz swoi gąską na noc? i jak drobno je kroisz? bo tak sobie myślałam, czy może by im ścierać na tarce? heh widać indykom też smakują jabłka
  11. ciekawe co byś zrobił, żeby ukoić nerwy a tak poważnie, to jakie mam wyjście? czekać tutaj już sama natura działa, co mnie zresztą bardzo cieszy a 4 jajka to bardzo dużo, tym bardziej, ze to cenne gęsie jajka jutro, albo w sobotę jak kwokę będę wypuszczała wieczorem, muszę spławić jej jajka. szkoda, że nie mogę wyczaić kiedy gąska schodzi z jaj, bo nie mam jak prześwietlić, a szkoda zeby w razie co siedziała na pustych czy z martwymi zarodkami...
  12. skorzystałam z okazji jak kaczka zeszła z jaj i posżła się kąpać do stawu i spławiłam jaja. 3 wywaliłam,a 4 pięknie pływało tak więc mam nadzieję, że tak samo pięknie się wyklują termin niby na dzisiaj, ale to gąski, więc liczę się z tym, ze równie dobrze może to być poniedziałek padnięta jestem, od godz. 19 zaganiałam wszystko do kacznika. kilka kur od jakiegoś czasu spała w kaczniku więc wiedziały gdzie iść, a z resztą musiałam kombinować. najpierw zamknęłam kaczki, potem gąski, zamknęłam kacznik. kury zagoniłam do przedsionka kurnika, zamknęłam kurnik i po jednej nosiłam do kacznika mam nadzieję, ze szybko załapią gdzie jest ich nowe lokum do spania, bo się wykończę, a jeszcze teraz goniłam 3 niesforne kurczaki, które nijak nie chciały wracać. nie dość, że jestem cała spocona, mokra od drzew bo po deszczu, to jeszcze dosłownie cała z błota...zmykam pod prysznic...
  13. witam kogutki oddzielone od kur na wybiegu zostawiłam te 3 które zostają, a reszta w kurniku siedzi. nie jest ich duzo, byłam pewna ze kogutów jest większość, a jest ich tylko 9. licząc z tymi co zostają mam 12 kogutków. dzisiaj mają się kluć gąski pod kaczką, nie mam dostępu do niej, tyle tylko, że mogę ją z góry obserwować. tak więc nie mam pojęcia czy coś się dzieje, czy cisza...muszę cierpliwie czekać i chyba mąż ma rację, ze zobaczymy gąski dopiero jak kaczka z nimi wyjdzie
  14. Marcinie, no to gratuluję kaczusi koniecznie musisz zrobić jej zdjęcie ale niezła z niej agentka, przychodzi w nowe miejsce i rządzi co do kogutów, to i jedzenia będą miały dość i światło będzie i miejsca, bo cały kurnik dla nich w sumie nawet nie wiem ile jest tych kogutów, ale tak na szybko to coś koło 15, no ale 3 zostają zobaczymy jaka będzie rano pogoda, bo wolała bym rano je porozdzielać już. młode które nie śpią na grzędzie i tak śpią od jakiegoś czasu w kaczniku z małymi pod lampą, a dla kur są w kaczniku przygotowane grzędy
  15. ciekawe kto mi je "wyczyści" na razie trzeba sobie radzić jak się da, bo problem jest ogromny. dopóki używają sobie na kurach to nic nie mówię, ale jak się za małe czy kaczki biorą, to już mi się nie podoba :/ a kogutki jeszcze za małe na bicie, te młodsze ważyły by może z kilogram, więc szkoda zabijać.
  16. Adam, dzięki ale moje to nie kanibale, a niewyżyte seksualnie samce i dlatego właśnie muszę je oddzielić od kur i młodych dzisiaj bardzo pada deszcz, więc już nic nie zrobiliśmy, jak rano nie będzie lało, to zrobię selekcję i kury wyjdą, a koguty zostaną w kurniku. oczywiście koguty, które mam zamiar zostawić w stadku wyjdą z kurami
  17. Robercie, o to właśnie chodzi, że nigdy nie chciałam ptaków w domu ani żadnych innych zwierzątek, bo co to z tym robić? do psa czy kota można sobie pogadać, przytulić, a takie małe? no i jak widać na starość całkiem mi się w główce poprzewracało co do kogutów, jeszcze nic nie ustaliliśmy, mżawka jest. posprzątałam kurnik i kacznik. zobaczymy co z kogutami. mąż pyta czy nie ma komu ich sprzedać czy dać, a ja mówię że i owszem, można by komuś, ale co on będzie jadł temat tak szybko skończył jak zaczął
  18. byliśmy dzisiaj z mężem w zoologicznym sklepie i się przeraziłam! mam fioła na punkcie ptaków, a nigdy mnie nie ruszały. zamarzyły mi się papużki i zeberki, takie piękne i głośne. mąż mi się kazał w głowę popukać, bo mam dość ptaków w kurniku i kaczniku, a jeszcze do domu chcę no ale one takie śliczne sa i takie cudownie głośne myslę nad tymi kogutami...nie chcę ich zabijać jeszcze bo za małe. wymyśliłam 2 opcje, jedna gorsza od drugiej, ale jedna lepsza i wygodniejsza dla mnie od drugiej. albo koguty zamknąć w kurniku i trzymać je tak jak się trzyma bojlery w zamknięciu smutne, ale dla mnie wygodniejsze. albo zrobić zagrodę w zagrodzie i tam codziennie rano je przenosić coby siedziały bez dostępu do kur i kurczaków/kaczek, wypuszczać jak już wszystko śpi, czyli po 20, coby poszły do kurnika spać. na razie myślę, mąż jak skończy ćwiczyć ma ze mną obgadać sprawę. i coś będziemy działać. bo te cholery jedne wzięły się już nawet za moje malutkie perliczki :/ dzisiaj widziałam jak kogut wziął w dziób perliczkę, normalnie ją podniósł i próbował deptać, a ona taka maleńka, oberwał kijem i gdzieś uciekł. ale wiem, ze problem jest i ja tylko czasami zdążę zareagować, a przecież nie siedzę cały dzień na wybiegu jakiś czas temu odkryłam, ze gąski bardzo lubią jabłka wiedzieliście o tym? teraz im rano kroję porcyjkę, kury też coś tam jedzą, ale gęsi jak przyjdą do jabłek to się zajadają a od kiedy gęsi odkryły, ze wybiegi sa połączone, chodzą kilka razy dziennie do kurnika z wizytą, a przy okazji sprawdzają czy nie ma jakichś pyszności po stronie kur bo tam zawsze wywalam resztki, tak jak teraz odpady po zrobieniu soków: jabłka, maliny, wiśnie...gąski uwielbiają taką mamałygę wygotowaną z owoców
  19. pominę kwestię kupowania kozy dla opłacania się przede wszystkim, koza to zwierzę stadne i potrzebujące kontaktu z człowiekiem i innym zwierzęciem. nie kupuje się jednej kozy, bo jej zwyczajnie będzie smutno. tak, kozy mają uczucia i odczuwają smutek. a co je koza? otręby pszenne, owies, trawę, siano, warzywa, owoce. do tego trzeba zainwestować w witaminy, lizawki solne, preparat na muchy i gzy, środek odrobaczający... im bardziej będziesz dbał o swoją kozę, tym lepszym mlekiem się odwdzięczy. gdzie można sprzedać mleko? na rynku, po znajomych. musisz się rozejrzeć w swojej okolicy, my Ci tego nie powiemy... Milosznik, hodowla kóz jest nie opłacalna? mleko drogie, sery jeszcze droższe, jak się ma zbyt, to wszystko jest opłacalne, tylko trzeba się namęczyć i wywalczyć sobie ten zbyt, a nie siedzieć i mówić ze się nie opłaca. niestety, ale pieniążki same na konto nie wskakują...
  20. witam Arturze, ja nie pracuję, ale najwięcej czasu chyba spędzam w kuchni. są dni, że gdyby nie to, że mam zwierzaki to nie widziała bym pola. np. dni kiedy robię przetwory mój zwierzyniec dzisiaj późno wypuszczony, bo dopiero kilka minut przed 7. spałam jak zabita, mąż zresztą też. muszę zrobić wyższy odhowalnik na noc dla najmniejszych, bo dzisiaj od rana już latają na polu :/ skubańce małe już przefruwają. już jutro planowany dzień lęgu gąsek ale liczę się z tym, że to nie kurczaki i gąski mogą trochę dłużej się lęgnąć?
  21. Marcinie piękne zbiory a fasolkę mam nadzieję, ze przed mrożeniem zblanszowałeś? my fasolkę uwielbiamy taką gotowaną z wody, podsmażoną na masełku i posypaną tartą bułką. pycha
  22. Artur, jestem nałóg jeśli chodzi o internet i przyznaję to otwarcie mój laptop jest zawsze włączony i idzie spać tylko ja ja idę spać, czyli za chwilę zawsze mam otwarte kilka stron, w tym forum i jak wchodzę do domu, albo jak coś robię to zaglądam a jak wszystko ogarniam? szczerze? to nie ogarniam. wygląda to tak, najpierw ogarniam zwierzaki i ich pomieszczenia, to jest najważniejsze i tam zawsze jest czyściutko w miarę możliwości a że są dni kiedy mogę dosłownie godzinami siedzieć w zagrodzie i gapić się na moje śliczności, to cierpi na tym albo dom, albo ogródek. jak mam porządek w domu, to bałagan w ogródku i na odwrót jestem strasznie nie zorganizowana, ale są rzeczy które zrobić chcę, które sprawiają mi przyjemność i takie które zrobić muszę. właśnie sobie przypomniałam, ze w całym dzisiejszym zamieszaniu nie jadłam jeszcze kolacji a potem 4 litery rosną wpadłam dzisiaj na pomysł jak oddzielić koguty od kur, ale jeszcze nie wpadłam na to, jak je tam każdego ranka przenosić zaraz środa, a w czwartek małe gąski dobranoc
  23. Marcinie dzięki za dedykację :* indyczęta sa przepiękne a co to będzie jak dorosną heh, no proszę, szybko się zarażasz ale gąski sa piękne i do tego takie mądre co nie wyklucza, że potrafią być z nich wredoty i mój gąsior codziennie jak zaganiam kaczki słyszy, ze skończy na pieńku jeszcze w tym tygodniu spokojnie, kwok tez się doczekasz u mnie też bida z kwokami, ale wydaje mi się, ze na to trzeba czasu, szczególnie jak ma się kury z wylęgarni.
  24. Marcinie, jak tylko gąski u mnie zostaną to jajka masz jak w banku szkoda dyni u mnie na wszystkie które posadziłam od Ciebie, uchowała się tylko 1 sztuka. dopiero kwiatki jej kwitną, więc raczej na owoce zbytnio nie liczę
  25. Arturze, ja na początku też nie znałam się zupełnie na kurach w kurniku miałam zwykłe kurki, które miały tylko swoje kolory, ale nie rasy na szczęście koledzy mnie douczyli, a forum i życie zmobilizowało mnie do tego, zeby się co nieco dowiedzieć o drobiu w sumie to najbardziej rozchodziło się o to, ze nie chciałam być już okłamywana na rynkach z ptactwem i wciskano mi coś co okazywało się czym innym. teraz było by to nieco trudniejsze dzięki kolegom z Forum, też rozszerzyłam moje stadko i jest duuuużo większe niż rok temu fajnie, ze masz taki zbyt na jajka? a z ciekawości po ile sprzedajesz jajka i w ogóle z jakich okolic jesteś? u mnie na jajka zbyt by był, gdym sprzedawała je w takiej cenie jak są w sklepie, a tak mam 1 odbiorcę i jak do miasta raz na ruski rok jadę, to tam mam zamówienie na 90-120 jaj. no ale rzadko ruszam się z domu... odliczam dni do wylęgu gąsek, jeszcze tylko 2 dni nie mogę się doczekać, no i mam wielką nadzieję, że gąski wyjdą
×
×
  • Create New...