-
Posts
3198 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by ania1983
-
Viktoria, no kurki już tak mają, ze niskie ogrodzenia, czy mała dziurka w nim i one sposób na przejście znajdą u mnie dzisiaj kurczaki doznały szoku. do tej pory miały szpary w ogrodzeniu żeby przechodzić do zagrody kaczej bo tam zielono i dużo robali, ale u kaczek jest niskie ogrodzenie, tylko na 1m, a siatka drobna tylko na 40cm. kaczkom i gęsiom nei trzeba więcej, a młode nauczyły się juz przefurkiwać na część nieogrodzoną, dzisiaj zakopałam wszystkie przejścia które miały do tej pory. rano jak wyszły z kurnika, poleciały prosto do siatki coby przejść do kaczej zagrody, a tam nie ma przejścia. co sie biedne namęczyły, w końcu jakoś 1 mały przeszedł, nie wiem jak. mam nadzieję, że reszta nie podłapie a ja na "skoro świt" mam robotę, poszukać ewentualnej dziurki którą młoda kurka przeszła w odhowalniku pod kwoką już 5 małych 1 jajo wywaliła spod siebie, okazało się puste, albo zarodek zamarł we wczesnym etapie. pod kwoką jeszcze 3 jaja. małe się jej kokoszą i próbują trochę odejść, ale dalej jak do jedzenia czy wody im nie pozwala dziobem je zawraca. nie wiem czy nie trzeba będzie zabić gąski z tych co kupiliśmy na rynku. przypomnę iż zostały mi dwie. jedna ładnie przybiera na wadze i jest żywa i ruchliwa, druga schudła, oczy ma nieciekawe...mąż nie chce zabić bo dać jej szansę, ale nie wiem czy zniej coś będzie. szczerze to w to wątpię. małych kurczaków z inku mam w końcu 29, bo nawet nie wiem czy pisałam i 2 cały czas pod obserwacją. ciepło, a wręcz gorąco i latają sobie po trawce w cieniu bo przed słonkiem się chowają. cień zrobiłam ze szmaty kaczka francuska coraz częściej siada na gniazdo które wczesniej miała gąska, coraz częściej też w ciągu dnia odwiedza kacznik, coś mi się wydaje, ze zbliża się pierwsze jajo co do gąsek i sera, to potwierdzam, tak samo jak z kaczkami. w tamtym roku jak miałam gąskę i kaczki dostawały raz w tygodniu ser. jak sąsiadka miała krowę brałam od niej raz w tygodniu wiadro mleka i robiłam ser, prawie cały szedł dla nich. teraz jak zaczęły mi zdychać gąski i gorzej się chować, naciskałam na męża o kozę, bo mleko jest dobre i swoje, a poza tym nie musiała bym sepić na zwierzakach, tym bardziej, ze teraz mleka nie mam gdzie brać. Viv, bardzo ładny wynik lęgów niech małe zdrowo się chowają potem reszta bo obowiązki wzywają
-
Amelko, moje dostawały paszę, zmieloną pszenicę, kawę zbożową, kukurydza mielona w małej ilości, płatki owsiane zmielone drobno. w 2 dobie życia już jajeczko i sałatka zz zielonek [krwawnik, pokrzywa, mlecz] na gąskach lepiej zna się Marcin, może zajrzy i cos podpowie. a może one zwyczajnie płaczą za resztą stada?
-
Nea, spokojnie każdy z nas jakieś błędy popełnia, ja do tej pory, ale człowiek uczy się na błędach, a ja jestem zdania, ze najlepiej na swoich moje kurczaczki małe na polu siedzą dzisiaj, bo strasznie u nas gorąco, pod lampą na pewno nie jest cieplej jak na polu. w zagrodzie przy kaczniku było im za gorąco, w zagrodzie przy kurniku było im za zimno, to przystawiłam do siebie 2 ławki i między nimi siedzą na części mają szmatę coby był cień. część siedzi w słoneczku a część w cieniu podskubuja trawkę
-
Nea, witaj gąski na moje oko mają 2-3 tygodnie i wg. mnei zdecydowanie powinny być jeszcze pod lampą. na słoneczko jak najbardziej je można wystawiać, ale noce są jeszcze zimne i gąski mogą być zwyczajnie zaziębione. ja kurczaki pod lampą trzymam do 4 tyg. życia, a co dopiero takie gąski, które są zdecydowanie mniej odporne. inna kwestia to taka, że gąski mogą być chore i "siadać na nogi" moje 2 tak właśnie miały i trzeba je było zabić, bo się męczyły. ale moje to juz w ogóle nie wstawały i ani nie jadły ani nie piły, trzeba by je pilnować ciągle. ja moich nie dogrzewałam lampą długo, bo kupiłam jak miały 3 tyg. i kilka dni później gęsi je przygarnęły, więc z gęsiami nie było potrzeby je dogrzewać, bo gęsi to robiły za lampę. Agi, no to super zapowiadają się zmiany w obórce u mnie tylko kury są osobno, a kaczki i gęsi razem, chociaż jak bym miała możliwość to bym chętnie je rozdzieliła, no ale o ile kacznik się da podzielić, o tyle zagrodę już nie zaraz pójdę policzyć ile ostatecznie mam maluszków, bo wczoraj wyniosłam je do odhowlanika, w domu gorąco i małe ledwo zipiały, a w odhowalniku im ciepło, bo mało które siedzi pod samą kwoką, prawie wszystkie są dalej no i 2 kurczaki sa do obserwaci, mąż te kalekie zabił rano, było ich 2. a 2 zostawiłam bo może do siebie dojdą. jeden pisklak przysiaduje często na łapki, jak by mu było ciężko stać, a drugi ma tak szeroko łapki rozstawione. ale tak jak piszę, te są do obserwacji czy im to przejdzie czy nie. świąteczne kurczaki dzisiaj pierwszą noc spędziły w dorosłym kurniku 2 spały na grzędzie u kur, 2 na grzędzie u kurczaków, a reszta na deskach odhowalnika tak wiec już im nie będę lampy dawała bo widać im już nie potrzebna, skoro mają gdzies odhowalnik wieczorem do odhowalnika trafia już kwoka, termin klucia na jutro
-
Tofik, w tym rzecz że u mnie legi się nie zakończyły i jestem wściekła na siebie, że wczoraj wieczorem albo dzisiaj rano nie wywaliłam na beton reszty jaj :/ już mi wyszły 2 kaleki, aż boję się pomyśleć co będzie do rana, ale teraz to juz nic nie zrobię. kaleki będzie trzeba jutro zabić. ogólnie to są moje NAJGORSZE lęgi. kurczaki klują się od niedzieli rano. koszmar jakiś. a na niedzielę mam perliczki, biegusy i 2 indyki i boję się, ze nic z tego nie będzie no ale chyba nie mogę martwić się na zapas, trzeba czekać. mam nadzieję, że chociaż pod kwoką lęgi przebiegną pomyślnie i będę miała od niej 10 slicznych zielonych. Agi, a duży ten remont obórki robicie? czy tylko taakie kosmetyczne poprawki? dobra, ja zmykam do łóżka, bo padnięta jestem, a o 5 pobudka
-
Tofik, piękny wynik u mnie wynik byle jaki. mam mniej kurczaków od Ciebie, a jaj miałam sporo więcej. u mnie też jest 1 biała czubatka, ta która wykluła się jako pierwsza
-
Robert, musisz w końcu wstawić zdjęcie swoich ADHD, bo tak to ciężko sobie wyobrazić co masz a gęsi i kaczek to masz trochę
-
Robercie, ciekawa jestem czy tej Twój srebrny[siwy] kurczak jest taki dzikus. bo mój strasznie! ale nie wiem czy o tym samym piszemy. u mnie zielony jest tylko kogutek i to zaczyna już piać a raczej się uczyć
-
Robercie, koza kupiona pierwsze mleko już wypite i to sama wydoiłam nie ma ani zapaszku ani smaku niedobrego mamy tą kozę białą dorosłą ze zdjęcia i do niej kozę młodszą jeszcze nie zakoconą, więc bez mleka. małych już nie było, ktoś je kupił ale i tak się cieszę biała Kasia to oaza spokoju, ta druga, kupiona jako bezimienna dzikuska straszna. trzeba jakoś ją nazwać. ale nie o tym jak przyjechaliśmy to na świecie 5 kurczaków było, czyli jest ich 8 razem. kilka jajek jeszcze nadklutych. mam nadzieję, że jednak się wezmą za siebie i porządnie się wyklują w sporej ilości. a ja dzisiaj byłam u babki po jaja kaczek piżmowych i mam ich 36 a co do kaczek, to i mieszane będą jak by to Tofik napisał, do gara na rosół Tofik, capka już nie ma więc nie ma problemu z przemysleniem tego zakupu wiem, ze zapewne chodzi Ci o to,ze jak capek to mleko smierdzi, ale nie jak młody wracając do lęgów, to pięknie Ci wychodzą no jak też mam nadzieję, że u mnie będzie bardziej kolorowo, bo w końcu jaj kurzych zostało w inku 82 sztuki.
-
-
witam Marcinie, szkoda pisklaczka, no ale natura... u mnie w inku coś popiskuje, ale dosłownie na sztuki. kiepsko widzę te lęgi kurde, jak pławiłam je jeszcze przed brakami prądu to ładnie pływały, a tu by mi takie straty prąd poczynił? na razie nie zostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Agi, a z jakich okolic jesteś? bo ja okolice przeworska. może my sąsiadki Tofik, ciekawa jestem ile Ci małych wyszło Robercie, a Ty z inku piszesz że masz co najmniej 2 biegusy, czemu co najmniej? nie jesteś w stanie ich od innych odróżnić? z ciekawości pytam, bo nigdy nie widziałam małych biegusków i dopiero za tydzień się okaże czy mi coś wyjdzie i jak wyglądają piękna pogoda dzisiaj będzie zwierzyniec od 6 na polu jak rosa tylko zejdzie, wypuszczę kaczkę z małymi i kurczaki świąteczne. a wczoraj moje małe kurczaki same wróciły do kacznika tyle, że nie wynosiłam ich na pole jak ostatnio, tylko wyjęłam z odhowalnika i same na pole wyszły, więc wiedziały gdzie wrócić no ale na dniach czeka je przeprowadzka do kurnika a tak z innej beczki, upatrzyłam na tablicy takie ślicznotki i jestem na etapie udobruchaania męża, no bo miała być 1 koza, a nie od razu cała rodzinka http://olx.pl/oferta/sprzedam-kozy-CID757-ID5MLcL.html#d2a0cb75cb
-
heh super, wspólny kot to widzę, że trochę masz tych zwierzaczków a z ciekawości zapytam, te 5 gąsek to masz z inku, czy gąski Ci wysiedziały?
-
Tofik, kaczka na grzędzie? no to musi być widok Robercie, maluch się uspokoił, widać był głodny teraz śpi jak suseł Agi, witaj i dzięki za miłe słowo zapraszamy do dyskusji Agi, a jakie zwierzaczki masz? i czy dużo?
-
hah, Tofik to może one łapią muszki których Ty nei widzisz Robercie, to jeszcze trochę zostało Ci maluszków do wyklucia nie no, z maluszkiem nie zamierzam spać pokazałam mu gdzie ma jedzenie,bo wodę sam znalazł, pojadł i śpi
-
a mój jak na razie jedynak, ale już niedługo jest bardzo towarzyski. już go wyjęłam z inku, bo za bardzo szalał, pod lampą ciągle piszczy, więc od 10 min. siedzi mi w ręce od razu cicho i śpi sobie no i jak ja mam spać... Tofik, Robercie no to lęgi mamy na całego mam nadzieję a jajka też zostawiła bym pod kwoką
-
Bolek, witaj ja też z liliputami nie pomogę. u nas były w domu rodzinnym, ale ciotka teraz trzyma dosłownie 3 kury zielone na jajka i koguta. właśnei załatwiłam jaja piżmówek jutro mam iść odebrać jeszcze nie wiem ile ich będzie ale babka mówiła, że 20-25 powinno być. jaja będą świeże bo dosłownie spod kaczek pisklak który wykluł się jako pierwszy jest od czubatek ma śliczną czapeczkę ale inne ciągle jeszcze nie nadklute mam nadzieję, że do rana się nadkluje reszta.
-
-
Viktoria, jasne że możesz im dać owsa, ale znając życie, to go nie ruszą może ześrutowany prędzej...ale próbuj, jak nie spróbujesz się nie przekonasz ja piszę na przykładzie moich małych mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz i reszta też sie ładnie wykluje
-
pierwszy maluszek na świeci martwi mnie to, że inne jajka nawet nie są nadklute jeszcze
-
Viktorio, chodziło mi właśnie o to, że jak wieczorem maluchy zbiły by się w kupę w jednym miejscu na wybiegu, to było by mi łatwo je wyłapać, a tak wczoraj latałam za każdym osobno, bo juz prawie ciemno było, a te małe ani myślały razem siedzieć co do marchewki z soku, to moje za taką by się biły tak samo jak za marchewką starta ale ich ulubiona to marchewka z zupy czy rosołu jak zostanie zresztą wszelkie warzywa gotowane zjadają ze smakiem jak już nie mam dla nich nic z ich smakołyków, to otwieram jakąkolwiek sałatkę z piwnicznych zapasów i dostają 1-2 słoiczki nie dużo, bo takie sałatki są na bazie octu, ale takie ilości jak dostają im nie szkodzą ich ulubiona sałatka słoikowa to warzywna z kapustą i cukiniowa z pomidorami ale i tą z zielonych pomidorów nie pogardzą, a chętnie zjedzą
-
witam Robercie, ja moim nie daję żadnych witamin, w zimie dostają tarte warzywa z czosnkiem, od jesieni dyniowate ile mam to dostaną. ale żadnych witamin specjalnych nigdy nie dawałam. Viktorio, kurki się przyzwyczają mój pierwszy kogut jakiego miałam to był susexs i do teraz pamiętam jak się zaprzyjaźnił z moim psiakiem dosłownie się bawiły niestety, koguta już nie ma, a jakoś żadnego następcy do zabaw z psiakiem nie ma ale fajnie to wyglądało nawet wiem, że nagrałam swojego czasu jakiś filmik, ale czy go jeszcze mam, to nie mam pojęcia, musiała bym poszukać na komputerze u męża. Marcinie i jak tam lęgi? wykluło się coś nowego, czy zostało na tych 3 kurczakach? ja tam się nie znam, ale gdybym miała taką gąskę która chciała by siedzieć nie patrzyła bym na jej wiek, tylko bym jej załatwiła chociaż 2-3 jaja. jak by zeszła to trudno, ale jak by wysiedziała to by miała swoje małe jestem zdania, że ptaki jak nie są w stanie wysiedzieć i wychować młodych to nie siadają. ale to tylko moje zdanie. u mnie kolejna strata. wczoraj mąż zabił młodą gąskę. w ogóle już nie wstawała, trzeba było jej podtykac pod dziób wodę, trawę jedzenie, a i tak prawie nic nie ruszyła. poza tym miała już całkowicie niewładne nogi, bo jak ją dałam do wody, żeby sobie popływała, to nawet w wodzie już nimi nie ruszała tak więc niestety, ale trzeba było jej skrócić męki, bo zdechła by z głodu, poza tym strasznie piszczała jak inne gęsi szły do wody, a ona leżała w miejscu i nie mogła sie ruszyć tak więc z gęsiami dajemy sobie na razie spokój. może za rok znowu spróbujemy. a te 2 co zostały to mam nadzieję, że się wychowają. chodzą, jedzą, pływają... w inkubatorze jeszcze cisza...ale przypomniałam sobie, że ja jajka kładłam w niedzielę, ale już prawie północ była, a może nawet po północy, tak więc spokojnie, no i ostatnio prądem się bawili, więc też klucie przedłuży się o te kilka dodatkowych godzin. wczoraj pierwszy raz puściłam małe świąteczne kurczaki na wybieg, ale nie do kur, a do kaczek, czyli tutaj gdzie lata młodzież, ale szalały potem łapałam je po całym wybiegu, ale myślę że z czasem się nauczą, albo zbijać w jedną kupkę jak sie robi ciemno, albo iść za kurczakami starszymi do kurnika. ta opcja by mi bardziej odpowiadała z niecierpliwością też czekam na klucie spod kwoki, które jest na czwartek, pewnie w środę pójdzie już do odhowalnika kwoka i tam przesiedzi ostatni dzień, bo tam gdzie teraz siedzi na stryszku, bała bym się że małe jej uciekną i jak by spadły z takiej wysokości na beton, to by się zabiły, wolę nie ryzykować.