wiejskieżycie
Użytkownik-
Posts
2440 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
11
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by wiejskieżycie
-
Aniu mam 8 indyczych jajek i to jest liczba ostateczna, bo indyczka już wysiaduje. Wprawdzie puste gniazdo, ale wysiaduje. Zjeździłem dzisiaj pół gminy, jakieś 20 km zrobiłem na rowerze, żeby znaleźć 8 kaczych jajek. Usiadła moja niema kaczka i tak mi jej szkoda, że nie może wysiadywać swoich jaj, że postanowiłem coś jej znaleźć. Szkoda tylko że tak niewiele tych jaj.
-
Niestety całe zajście miało miejsce w nocy. Rano zauważyłem dwie wyrwane w dolnej części płotu sztachety drewniane, przez co powstał otwór który pasuje mi pod względem wielkości do psa, który od jakiegoś miesiąca wszystkie podwórka w okolicy traktuje jako swoje. Do tego tylko sierść na tym otworze, bo pies łatwo nie miał, ale na pewno w nocy być musiał. Nie udowodnię nikomu, że był w nocy, ale w dzień nie raz łazi po moim terenie tuż za płotem i jest w porządku, bo przecież w czym problem. Mogę co najwyżej narobić zdjęć temu psu jak jest u mnie. A co myśli Twój mąż o takim ostrzeżeniu z mojej strony? Czy nie jest to gołosłowne, to znaczy czy w ogóle mogę zgłosić straży miejskiej, że po moim terenie bez nadzoru chodzi pies, którego właściciela znam czyli jednoznacznie można go komuś przypisać? Mleko się już rozlało, bo takich szczeniąt nikt ode mnie nie weźmie. I z problemem jak zwykle zostaje najmniej winny.
-
Daj znać Aniu co powie mąż na temat moich problemów z ludzką odpowiedzialnością. Ta pszenica za metr 80 zł, a nie 40 zł. Chyba Aniu źle przeczytałaś. Moim zdaniem 80 zł za 100 kg to drogo.
-
Nie wiem jak u Was, ale u mnie w tej chwili za pół metra pszenicy ludzie chcą 40 zł. To drogo Waszym zdaniem?
-
Cześć. Jak myślicie czy takie ostrzeżenie z mojej strony ma rację bytu? "Jeśli zauważę na swoim terenie psa, którego właściciela znam, a który będzie bez opieki i zbyt blisko zbliży się do moich zabudowań, automatycznie powiadamiam straż miejską." Nie chcę przytaczać żadnych paragrafów, choć znalazłbym na pewno odnośnie nie należytej pieczy nad psem. Dłużej nie pozwolę bym Ja pilnował swojego psa, miał go w ogrodzeniu, na noc na łańcuchu, a w nocy by przychodziły mi pod płoty psy, wyłamywały sztachety i prawdopodobnie zaszczeniały sukę. Ileż można. Oczywiście to Ja jestem tym winnym, bo przecież mam czelność mieć sukę w podwórku. No miarka się przebrała. Szczeniąt nikt ode mnie nie weźmie, bo o ile suka jest ładna - wilczur krótkowłosy, o tyle psa którego podejrzewam o nocną eskapadę nie sklasyfikowałbym nawet jako przeciętnej urody kundla. Do schroniska szczeniąt oddać nie mogę, bo to z mojej strony porzucenie i o ile mi wiadomo grozi za to kara, więc zostaję z problemem, bo niestety inaczej tego nie nazwę.
-
A indycze jaja sprawdziłeś kolego Robercie?
-
Hej. U mnie lęgi też pod górę ciągle. Już nawet nie piszę ile jajek wyrzucam spod kwok. Aniu jaj indyczych dla Ciebie jest już 7. Myślałem, że indyczka usiadła, ale rano posiedziała tak jak całą noc w gnieździe i teraz chodzi, więc pewnie jeszcze się zniesie.
-
Hej. Od rana albo osobiście albo telefonicznie dowiadywałem się czy jest do mnie paczka na poczcie, którą wczoraj ktoś do mnie wysłał. Po południu dzwoniłem dwukrotnie i gdybym po nią nie pojechał osobiście dopiero jutro około południa by mi ją dostarczyli. Wolałem nie czekać i zrobiłem drugą rundę do miasta i z powrotem. Z samego rana byłem w mieście pierwszy raz w innej sprawie. Rozpakowuję w domu jajka i oczywiście dwa całkowicie uszkodzone. Mało myśląc od razu dzwonię na pocztę z pytaniem co mam z tym fantem zrobić, bo sobie powiedziałem, że tak tego nie zostawię. Oczywiście telefonu ode mnie nie odbierają. Myślę sobie wyświetla im się numer może, więc proszę siostrę o wykonanie połączenia. Też nie odbierają. Wsiadam na rower z tymi dwoma uszkodzonymi w kartonie i jadę na pocztę. Zaczynam składać reklamację i nagle się dowiaduję, że muszę mieć przy sobie całą zawartość przesyłki, żeby komisyjnie na miejscu została ona zważona, bo inaczej reklamacja nie przejdzie. No więc na rower i jeszcze raz do domu i w drugą stronę. Cały karton rozstawiłem sobie na ladzie w poczcie i zacząłem sobie wypakowywać jajka. Przed jej zważeniem rzuciłem jeszcze, że "proszę jeszcze dwie pianki były w pudełku, bo waga się nie będzie zgadzała". Zważyła i słyszę "idealnie" na to Ja "nie może być inaczej". Protokół reklamacji został spisany, zgłoszenie powędrowało do jednostki nadrzędnej. Na rozpatrzenie reklamacji mają miesiąc czasu. O decyzji zostanę poinformowany pismem urzędowym. Nadchodzi czas na wpisanie wartości odszkodowania jaką sobie życzę. Myślę sobie uszkodzili 2 z 8 więc podaję wartość 2/8 z 500 zł, bo na taką wartość przesyłka została ubezpieczona i wychodzi 125 zł. Jest mi to całkowicie obojętne czy rozpatrzą tą reklamację na moją korzyść czy nie, ale nie po to ktoś zadaje sobie trud i w ogóle chce do mnie wysyłać paczki, a Ja czekam na ich zawartość, która nomem omen jest dla mnie bardzo cenna, by mi ją uszkadzali. Na odchodne usłyszałem od Pana z poczty, że "będą płacili", a Ja na to "tak Pan myśli?". Na co On "po to jest ubezpieczenie paczki, będą płacili". Pozdrawiam będąc strasznie wściekły na urząd poczty polskiej. Nie darowałbym nawet jednego kurzego jajka. Taki jestem i taki umrę.
-
Widzę, że nie tylko u mnie dzień do dupy. Gęsie jajka które dostałem opakowane bardzo starannie z oznaczeniami "ostrożnie", "góra", "dół", "jaja lęgowe" zostały przez pocztę tak zbełtane niewłaściwym obchodzeniem się z nimi, że gąsek chyba miał nie będę. Pieniądze wzięli niemałe, a paczkami za które odpowiadać powinni pewnie rzucali jak złomem na złomowisku.
-
Aniu wobec tego indycze jajka przechowuję tak jak wszystkie które podkładałem u siebie, a perlicze z kurzymi sprzedają jako konsumpcyjne, a w momencie gdy u Ciebie pojawi się kwoka nadam paczkę. Zastanawiam się w jaki sposób zaradzić Twoim problemom z kaczkami i w tej chwili nie przychodzi mi nic do głowy. Może one powinny mieć znacznie większy wybieg, żeby się wyszaleć. Spróbuj jeśli masz czas wygonić je kilka razy dziennie poza ogrodzenie. To dodatkowa praca na pewno, ale może coś pomoże, bo ostatecznie chyba faktycznie będziesz musiała je zabić, bo inaczej same sobie nawzajem zafundują śmierć. Co to za środek o którym wspomniałaś? Ma zapobiec dziobaniu się? Te kaczki dziobią się tylko w obrębie kaczek czy inne ptaki też atakują?
-
Aniu indyczka zniosła dzisiaj piąte jajko. Myślałem, że już siedzi, ale się okazuje, że chyba jeszcze jutro może się znieść, bo na noc poszła spać do indora do skojca.
-
U mnie jeszcze nie ma żadnych lęgów. Wszystko przede mną. Za to na polu działać zaczynam w najlepsze. Wsadziłem 67 kijków (moja miarka na dyniowate) ogórków i na pewno już ponad 50 kijków dyni. A do tego 15 rządków buraków. Mam jeszcze mnóstwo pola wolnego i nie wiem co posadzić na nim, tak żeby z korzyścią to uprawić. Mogę dynię, ale jeśli obrodzi nie skarmię jej choćbym chciał.
-
Weź moją Dankę i posadź u siebie. Ona chyba zaczyna coś kombinować w sprawie wysiadywania. 5 tygodni musiałbym liczyć do lęgów, ale jeśli w okolicy coś znajdę, to może jej dam wysiadywać. Chyba nie zaryzykuję przesyłki, bo raz że to może potrwać, a dwa boję się zbełtania jaj. A heterę won z gniazda, latarkę w dłoń i do dzieła. Ja wczoraj wieczorem i dzisiaj rano lukałem w 2 i 3 dni inkubowane gęsie jajka i już było w nich co nieco widać. Wziąłem 4 pierwsze z brzegu, bo jedna indyczka która je wysiaduje jest strasznie wredna i tylko patrzy jak mnie zaatakować.
-
Nie ma sprawy. Jeśli chcesz mogę nawet schować te indycze jajka do szafy w chlewie i mogę poczekać ile będzie potrzeba. One są obracane 2 razy dziennie, do tego są bardzo świeże więc mają jeszcze czas żeby wykluły się z nich pisklęta. Możesz też jak już będziesz miała kwokę napisać mi o tym i dopiero wtedy wyślę jajka.
-
Fajnie. Ja sobie poczekam jeszcze długo na pierwsze. Myślę, że w ciemnym miejscu możesz już prześwietlić indycze jajka, jeśli się nie obawiasz że wyrzucisz jakieś zapłodnione. Ja wczoraj prześwietliłem wszystkie indycze które mam pod indyczkami i na ten moment zapłodnionych i rozwijających się są 72 jaja.
-
Robercie sprezentowałeś parkę temu komuś o kim wspominałeś w rozmowie ze mną? U mnie gąska biała została wyniesiona na łąkę, po tym jak zabrudziła wodę w pojemnikach kwokom i po tym jak stanęła w gnieździe i zakomunikowała, że chce wyjść. Myślałem że sobie darowała to całe wysiadywanie, tak szybko jak postanowiła, że będzie wysiadywała. Tymczasem nie. Jak tylko została wgoniona do skojca wieczorem usadowiła się w gnieździe i wysiaduje. Szkoda, że te pierwsze gęsie jajka które mam pod indyczkami będą się inkubowały 4 tygodnie jeszcze, bo chciałbym żeby ona się nimi zajmowała jeśli się coś wykluje. Aniu indyczka zniosła dzisiaj Tobie czwarte jajo. Poczekać z wysyłką do wtorku czy wysyłać jutro? Jak wolisz. Możliwe, że jutro zniesie jeszcze jedno. Ale to niewiadoma, bo ona dzisiaj tak długo siedziała nim się zniosła i po też, że już myślałem że chce wysiadywać.
-
Moja indyczka wczoraj siedziała na gnieździe. W między czasie miałem wyjazd po jajka i myślałem, że się zniosła w tym czasie. Tymczasem nie zniosła jajka. Ciekawe czy usiadła by gdybym ją nasadził. Aniu wysyłać jutro jajka Tobie? Są 3 indycze i myślę że co najmniej 10 perliczych.
-
Cześć. Gratuluję Wam kolejnych lęgów. U mnie jeszcze nic nie przybyło i jeszcze potrwa nim coś się wykluje. Wczoraj podłożyłem pod jedną z kwok 8 jajek zielonych, takich mniejszych na pewno nie od oryginalnych. Chciałem włożyć cokolwiek pod kwokę, żeby jej nie zmarnować, a podkładanie moich mijało by się z celem, bo kogut już miesiąc jak zdechł. A teraz hit dnia i całego maja. Moja biała gąska po zniesieniu 1 jak sądzę w tym roku jajka właśnie wysiaduje gniazdo wypełnione tak że nawet sobie kilka jajek wyrzuciła żeby mieć luźniej. Gdybym nie bał się, że nie osłabnie i nie będzie miała problemów zdrowotnych przez to to pozwoliłbym jej siedzieć na kilku dosłownie jajkach i później dałbym jej gąski, jeśli te by się wykluły. Ona już matką była, za młodu 7 lat temu chyba i wtedy wywiązywała się z obowiązków idealnie. Nie pojęte co siedzi w głowie tak starej gąski, żeby jeszcze chcieć. Wczoraj biła się z inną o gniazdo i jak widać wygrała, bo tamte na pole wystrzeliły rano, a ona siedzi sobie spokojnie. Kopczyk ze słomy zrobiony i rób co chcesz. Ani rusz panią z gniazda. Nie liczę na te jajka gęsie które podłożyłem przedwczoraj, a innych piskląt nie kupię. Raz że kasy brak, a dwa w okolicy nic nie ma nawet z wylęgarni. Myślę, że nawet kaczki by przyjęła, ale tego też nie ma i chyba nie będzie, choć moja niema ostatnio spięła pośladki i chyba tym razem skończy się nieść i zacznie wysiadywanie. Po ile jajek niosą u Was takie kaczki nim rozpoczną wysiadywanie? Z moim szczęściem ta dobije pewnie do 40 nim zacznie wysiadywanie.
-
Tak, moja Brahma gramoli się na gniazdo. Jeszcze jej jako kwoki mi potrzeba. Poprzedniej przeszło po 2 dniach, ale tą chyba mocniej przycisnęło. Jak słonica gramoli się w kocioł dysząc przy tym z gorąca.
-
Właśnie Ja też nie mam kawałeczka tylko już w tej chwili ponad 400 sadzonek wsadzonych kapusty.
-
Moje indyki zawsze takie są jak Twoje, ale jak dorastają to trochę zachowanie im się zmienia. Choć zdarzają się wyjątki takie jak te moje rude. Dużo też zależy od linii z jakiej się wywodzą. Musisz podpytać właściciela ich rodziców.
-
Nieco z innej beczki bo może ktoś się z tym spotkał. Ale i tak poszukam w innym wątku i dziale. Miał ktoś taki przypadek, że wsadzaną w ziemię kapustę coś dosłownie wciągało pod ziemię? To znaczy liście są wciągane pod ziemię i jak wyjmuję je z niej to zostają tylko pręciki. Po liściach ani śladu. Widzę, że to coś co to robi działa szybko i zmasowanie, bo wczoraj nie było śladu, a dzisiaj rano już ubytki w kapuście. Jeśli tak będzie to nie urośnie nic, bo zniszczą wszystko nim zdąży. Może jakiś środek, coś z naturalnych rozwiązań lub coś innego? Podejrzewam jakiegoś robaka lub owada, bo te liście są wciągane w takie dołki o średnicy ołówka.
-
Tak tą ostatnią. Ona na podwórku jest potulna jak baranek, bo wczoraj nawet z ręki kradła mi chleb który kruszyłem kurom. Ale podejrzewam, że diabeł w nią wstąpi jak na gniazdo usiądzie. Jedna z tych starych zaliczyła już przejazd po moich plecach przedwczoraj. Nawet nie wiedziałem że czai się tuż za mną. Tylko te rude które miały być indorami siedzą jak wryte i jak je zdejmuję albo grzebię im w gnieździe tylko cichutko śpiewają i próbują jajka przede mną ukryć.
-
Możesz moją Vivienne wziąć na pożyczenie, ale nie wiem czy dasz radę ją sobie przetransportować. Jajka wyślę. Pamiętaj tylko, że mam tylko jednego samca na harem, więc zapłodnienie to czysta zagadka. On jest bardzo agresywny i gania za nimi po całym podwórku jak poparzony, ale co robi z nimi gdy nie widzę nie mam bladego.
-
Więc tak drodzy Państwo. Jajka czubatych kurek i Sileczek już się grzeją pod kuprami. Sileczki wracają po wykluciu do domu z którego dostałem jajka, a czubatki zostają u mnie,żeby cieszyć oko i wzbudzać zazdrość u innych. Kwoki te pierwsze tak się wsiedziały w gniazda, że praktycznie same nie schodzą. Nawet się boję o jedną, bo jak ją zsadzam to zje 5 ziarenek i na gniazdo chce wracać. Staram się odczekać choćby tyle ile potrzebują czasu by zrobić kupkę i wtedy dopiero je nasadzam. Ale pojawia się pewien problem. Nie wiem jak z zapłodnieniem tych wszystkich 160 jajek, a jest jeszcze kwoka wolna jedna, druga właśnie sobie wysiadywała w gnieździe zniesione dzisiaj jaja perlicze i indyczka też posiaduje, więc pewnie siądzie. Czekam na propozycję jaj. Przyjmę nawet pawie. :) Żarcik taki. Ale chyba coś jeszcze znajdę. Chciałbym kacze od Piżmówek, ale w okolicy dupa blada nikt nie ma, a ten kto ma nie należy do mojej gwardii i nie wezmę od niego. Aniu nie wiem jak jest z zapłodnieniem perliczych u mnie, ale jeśli chcesz w przyszłym tygodniu to znaczy tym od poniedziałku mogę spakować te 3 indycze które mam plus te które będą i dorzucić kilka perliczych jeśli chcesz i wysłać paczkę. Taka do 1,5 kg powinna kosztować około 17 zł, chociaż nie nie da się. Bo same indycze będą ważyły około 0,5 kg. Czyli cena w granicach 21-24 zł zależnie od tego w jakiej dziurze mieszkasz. Piszę dziurze, bo Ja myślałem, że mieszkam na wsi, ale nawet nie figuruje ona w zestawieniu przesyłek do których docierają paczki 24h. Czekam na męską szybką decyzję, bo na jajecznicę czas. Żałuję, że nie mam dobrego aparatu cyfrowego, bo pokazałbym Wam moją eskadrę wysiadującą. 7 kurek + 6 indyczek. Aniu w tej chwili z dzisiaj i wczoraj jest 10 perliczych nadających się pod względem wielkości do inkubowania perliczych jaj. Właśnie niesie się jedna z lawendowych. Myślę, że mogę wysłać komplecik 10 perliczych plus te 3 w porywach do 5 indyczych. Innych chętnych brak, a może Tobie się te indycze wyklują i będziesz miała z bańki na przyszły rok.