Jaga
Użytkownik-
Posts
1090 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
10
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by Jaga
-
Zwykłe ludzkie odruchy. Nie można każdego traktować jak przestępcy i brzydko mówiąc kretyna. Zakazy nigdy nie będą działać pozytywnie. Czasem najlepiej sprawdza się nadgorliwa sąsiadka, w sensie monitoring i szeryf osiedla za razem.
-
Bo... Ma chorowite dzieci, żonę z cukrzycą, matkę z nadciśnieniem...
-
To są zaległości i błędy przeszłości. Błędy nie tylko rządzących, choć to jednak oni rządzą, ale i zwykłych ludzi. Jak by nie chcieli tej nowoczesności* to by jej nie było. Żyjemy w takich czasach, że teraz i ci przezorni, są w... i to nie jest ich wina, a pomoc paradoksalnie właśnie im się nie należy. O tej pandemii też wiedziałam już wcześniej i to mnie raczej nie pokoi tym bardziej niż uspokaja, z tym że ja tą wiedzę, czerpałam poniekąd z innych źródeł. Tak czy siak, z której strony by na to nie spojrzeć, to było do przewidzenia i byliśmy zresztą ostrzegani przed tym, mimo to - NIC. Sytuacja jest jaka jest i musimy sobie z tym jakoś poradzić, kwarantannę liści uważam za kuriozum. Każdy ma w rodzinie kogoś w grupie ryzyka i każdy powinien zachować zdrowy rozsądek. Zakazami i nakazami niczego się nie osiągnie. Przykładów na kuriozum jest cała masa, znacie to... Korona nie zniknie, można i trzeba to opóźniać, ale tylko że względu na nie wydolność szpitali lub ewentualne sposoby leczenia, których jeszcze nie ma. W maskach powinni chodzić tylko ludzie chorzy i to powinien być sygnał - nie podchodź do mnie, kicham. To co zostało zrobione i jak zostało zrobione na całym świecie, nie mieści mi się w głowie.
-
Kabaret i dramat milionów ludzi z pozamykanymi biznesami.
-
Jak jeszcze córka chodziła do szkoły, to w klasie mogłabyc bez maseczki, a na korytarzu musiała być w maseczce. W przedszkolu, jak dzieci zbieraly liście to musiały przejść kwarantanne , zaniosla wafelki, bo miała imieniny to mało antyrerrorystow nie wezwali...,ale po przedszkolu wiadomo, każdy dzieciak idzie do sklepu po wafelka. To jest kabaret.
-
No właśnie. Z mojego wywiadu wśród rodziny i znajomych nikt nie przechodził jakoś wybitnie ciężko tego wirusa. Jedni tracą węch inni nie, jedni mają gorączkę inni nie. Przypadki potwierdzone, wiadomo, tym testem co nic nie wykrywa, ale potwierdzone. Jeden wspólny mianownik tych objawów, to tak jak kolega już wspomniał, spore osłabienie zazwyczaj długo się utrzymujące. Gdzieś czytałam, że potem, po jakimś czasie ludzie z głową dostają po tym, ale przynajmniej w moim wywiadzie nic takiego nie było. Nie jest ten wirus taki straszny jak go malują. Na poziomie podobnym do grypy, a takiej afery przy grypie nie przypominam sobie. Wiadomo, przypadki śmiertelne czy wymagające hospitalizacji to są ludzkie dramaty, ale one były i będą. W skali naszego kraju to jest ułamek procenta. Nie można zamykać gospodarki, ani biegać w tych maskach w nieskończoność. A to co najważniejsze w tym wszystkim, to wszystkim umyka. Czyli to jak dobrowolnie dajemy się zniewolic itd. Najgorsze, co się robi z dziećmi..., kto przerabia zdalne nauczanie w domu to pewnie wie o czym mówię. Generalnie dzieci są odcięte od rówieśników, siedzą w tych ekranach i wypaczają umiejętności społeczne. Taką masą łatwiej się steruje, nie mówiąc już, że odporność nie tylko nie wzrasta, a maleje w takich warunkach. Jeszcze te denaturaty na każdym kroku...
-
I w sumie racja, bo co ma dziecko pod kloszem trzymać.to tylko gorzej.
-
Chyba tylko ona jest taka chorowita, ale nie wiem..., aż tak dobrze ich nie znam. Matka w każdym bądź razie podchodzi do tego na luzie, bo moja czasem tam nocuje i bywało, że podziebiona była i mówię, nie boi się pani, że córka się znów rozchoruje? A ona co ma być to będzie i to w dobie korony...
-
Córka ma taką koleżankę, tydzień zdrowa,dwa tygodnie chora... I łamie się i skręca kończyny... Niby dziewucha ze wsi, wiadomo,zwierzęta itd. skąd taka chorowitosc? Może ja antybiotykami zniszczyli, nie wiem...
-
Jest kilka czynników... Stan organizmu,predyspozycje genetyczne, a nawet gwiazdy. Ilość i jakość wirusa...i pewnie jeszcze inne, jak stres,strach,hipohondrie...
-
To trochę tak jak z trawieniem mleka krowiego... Przybysze nie trawią. Tak może być, nie upieram się...
-
Każdy mniej więcej zna swój organizm. Korona nie zniknie.Na grypę śmiertelność jest podobna. Jak ktoś ma umrzeć to i tak umrze, a puki co, łapcie ludzie odporność na to, zanim to zmutuje.
-
Tak mówili w tv. A ja mówię, to co córka przyniosła wtedy było wyjątkowo zjadliwe... Nigdy nie miałam styczności z takim czymś i regularnie teraz się pojawia. Tv kłamie, Garbata nigdy
-
Nie możemy popadać w taką paranoje... Mąż się rozchorowal, przeprosiłam go i poszłam spać na kanapę, żeby się nie zarazić,bo ktoś musiał być na chodzie przynajmniej nie zarazić się na raz... Mnie i dzieci nic nie wzięło, a przecież przytulamy się wszyscy...
-
U mnie też ciuteńkę sypnęło
-
Vademecum, ten wirus dawno jest już wszędzie, ba myślę, że pojawił się kilka miesięcy wcześniej przed tym całym cyrkiem. Na jesieni, przed tą całą pandemią, córka przyniosła jakąś cholere że szkoły, od tamtej pory to się pojawia u nas sezonowo. Raz z gorączka, raz bez,duszności, nieziemskie osłabienie... Teraz mąż węch stracił i smak częściowo... Myślę, że to cały czas jest to samo.
-
Powinni dbać o siebie przede wszystkim ludzie z grupy ryzyka, ale co, nie weźmiesz wnuka na ręce?
-
Nie ma takiej możliwości, żeby się zamknąć w szklanej kuli i nie złapać tego... Grypa ma gorsze powikłania.podobno. Jakoś przed grypą nikt gospodarki nie zamykał.
-
Każdy przechodzi to inaczej, ale zamykanie lotnisk tego nie zmieni. Sama miałam to już kilka razy. Mąż właśnie odzyskuje węch,po ostatnim ataku korony...
-
Mam koleżankę po studiach jakiś ogrodniczych, bio coś tam..., pakuje serdelki w bułki w Irlandii, wcześniej robiła w monopolowym. Taaki awans. Ze studiów pamięta, że koło orzecha nie powinno się nic sadzić. Tak marnuje się potencjały. To jak się dogadujemy "makrela", ile chcesz Polaczków? Paru lekarzy i paru budowlańców? Ok jutro puszcze w eter, że się u was opłaca... Tak wygląda handel niewolnikami. Na prawdę wierzycie, że te maseczki to z troski o was?
-
Ja powiem tak, z roku na rok obserwuję, że jesteśmy coraz słabsi, mamy mniej energii, życia w sobie, jesteśmy starzy, choć młodzi... Co drugi czy trzeci Polak w wieku 30lat ma już zespół metaboliczny.., nie długo 2/3 społeczeństwa będzie na zasiłku, albo na rencie, albo na bezrobotnym. Nie mamy siły się bronić. Być może to nadmiar elektroniki, być może szczepionki, być może 5g, może żywność, może spaliny, może stres, brak snu, pośpiech, 3 etaty, leki, woda, trucizny domowe, teflon, mikrofala, WiFi, srifi... Chemtrails, dodatki do papierosów, alkoholu, młodzież ćpająca pod mostem po szkołach średnich, kasjerki po studiach.. Nie mamy siły żyć. A będzie gorzej.
-
Małymi krokami dzieje się to od lat. Teraz mamy mocny impuls, by przyspieszyć to wszystko i kupę pretekstów pod osłoną wirusa i naszego dobra. Pamiętam na początku pandemii, jak w TV pokazywali zwłoki leżące na ulicach, których miasto nie nadążało odbierać, gdzieś chyba w Indiach... Teraz okazuje się, że śmiertelność jest niemal zerowa.... Średnia długość życia Polaka to 76 lat, średnia długość życia Polaka z covidem to 80 lat. Wszystko to pachnie na kilometr... Najpierw napuścili na nas uchodźców, teraz to... Szykujcie się na wielki kryzys, wojnę, głód i prawdziwe śmiertelne choroby.
-
Ja też tej pewności nie mam. Mam kilka faktów. Na początku straszyli, że co piąty człek będzie dead i do tej pory bazują na tym strachu, który rozniecili na całym świecie w zaledwie miesiąc. Nie jestem matematykiem, ale niech ktoś policzy zgony łącznie nawet z tymi z tzw chorobami wspolistniejącymi i przełoży to na promile ludzkości. Dobrze wiemy, że te statystyki i tak są mocno naciągane, mocno. Jakby policzyć tylko zgony u zdrowych osób, to kompromituje tą mistyfikacje, a te statystyki również są naciągane... Nie mówię, że wirus nie będzie mutował, ani że już nie zmutował. Wręcz przeciwnie, tego się obawiam.... Do tego dojdą inne choroby spowodowane ta dezynfekcja i zgony wynikłe z teleporad... Innym zbiegiem okoliczności jest sprowadzenie do Polski złota tuż przed pandemią. I nie tylko do Polski. Szpitale zamieniły się w umieralnie... Za chwilę bez szczepionki nie wyjdziemy z domu...taki dobrowolny przymus, następnie bez czipa... Dla naszego dobra oczywiście. Dobrowolnie oczywiście. W tym momencie ludzie tracą prace, i wyskakują z oszczędności... Po co komu szkoła i nauczyciele, jak można napisać program...po co kasjerki, lekarze... Jak teleporada wyleczy wszystko... Czy nie jesteśmy do czegoś powoli przygotowywani?
-
I komforcie, dobre Musi być te 1,5t albo przynajmniej blisko tego. Inaczej jedną robotę musiałabym rozłożyć na dwa razy i koszty dwa razy większe. Ale na razie nie powiem, co będę ładować Cichosza, co by nie zapeszać
-
W tym właśnie problem. Ładowność. Dla mnie mogłoby być i większe najlepiej, ale na pewno nie mniejsze, a większym też nigdzie nie wjadę... Będę jeszcze myśleć, bo na razie i tak jakoś wszystko stoi. Brak woli współpracy... I jeszcze obostrzenia... Nie wiem. Jak żyć...