-
Posts
3198 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Gallery
Events
Everything posted by ania1983
-
Robert, no to gratuluje maluchów Iza, przy takiej pogodzie jak jest teraz, czyli upał, to ja maluchy wypuszczam z kwoką, jak tylko wszystkie się wyklują i są suche. oczywiście aby tylko nie było rosy, trzeba rosę przeczekać. teraz jest w ciągu dnia po 30 stopni i lepiej, więc nie ma co maluchów kisić w stajence, jak mogą grzać się na słoneczku i pobierać z niego najcenniejsze witaminy Indyczka dzisiaj już sama wyszła ze stajenki. Nie lata jeszcze jak głupia, chodzi ostrożnie, ale widać że to usztywnienie, naprawdę jej przynosi ulgę, bo na łapce nie tyle chodzi co się wspiera, ale jestem dobrej myśli A u mnie wczoraj, czyli tydzień przed lęgiem, zeszła Perliczka z jaj Jajka trafiły do inku, ale nie wiem czy nie za późno...Zobaczymy jak siedziała wcześniej.
-
Robert, a jak zakończyły się lęgi w inku? Viki, no to daj tej bidulce jakieś jajka, niech coś wysiedzi ;D
-
Iza, no to mam nadzieję, że jednak żadna cholera nie dopadnie Ci stadka.
-
a u mnie kolejna strata :/ rano znalazłam kolejnego martwego kurczaka. A jak by tego było mało, wczoraj wieczorem, nie mam pojęcia w jakich okolicznościach, ale jedna z moich największych indyczek złamała łapkę Wczoraj już nic nie robiłam, bo mąż był w pracy, tylko ją do stajni zaniosłam i do gniazda kurzego włożyłam, coby miała spokój. ale dzisiaj mąż mi pomógł i łapkę obłożyliśmy dwoma patyczkami owiniętymi bandażem, a to owinęliśmy plastrem. Indyczka na razie jest w małej zagrodzie i siedzi sama. nie chce jeść i pić, na pewno z bólu. zastanawiam się czy jej jakiejś tabletki przeciwbólowej nie zapodać mały kawałek? poczekamy dzień czy zacznie w ogóle jeść. jeśli to na pewno nie skażemy jej na śmierć głodową ale mam nadzieję, ze indyczka zacznie jeść i że łapka się ładnie zrośnie... Iza, gratuluję maluszka i życze więcej Moja kwoka zeszła na noc z jaj i nie trafiła niestety na swoje gniazdo Mam nadzieję, że kurczaki jednak później ale się wyklują.
-
witam A ja właśnie wróciłam do domu, bo dzisiaj miałam "wyjście" i na wybiegu 1 martwy Kochin. No już nie mam nerwów. Tego co wczoraj wieczorem wzięłam do domu na obserwację, mąż rano zabił. Trzeba mu było męki skrócić, nic się nie poprawiło, a wręcz pogorszyło. Głowa mu się wykręciła normalnie o 180 stopni. nie jadł, jak mu sie podstawiło picie, nie pił. jakieś pechowe te kurczaki Iza,ale skąd te robale? przecież kurki odrobaczałaś i to całkiem niedawno... Iwcia, szkoda gąsek, no ale oby te 6 sie ładnie wychowały
-
Iza, szkoda kurczaka u mnie chyba kolejny mały padnie. wzięłam go do domu na noc na obserwację. siedzi pod lampą...
-
Iza, to z tą Perliczką, jak z moimi kurczakami. Niby nic im nie jest,a padły. Zobaczę co będzie dalej, ale mam nadzieję, że już obejdzie się bez upadków kurczaków. Co do wagi gąski...no to nie pomogę. Ja sama zastanawiam sie czy moje kury opasowe, aby na pewno rosną...Niby jedzą, ale moim zdaniem mają kiepski apetyt. No ale może mi się wydaje...
-
Oj, Iza a co sie stało? jakieś objawy miała choroby?
-
Iwcia, dzięki poczytam o tym Iza, coś w tym na pewno jest ale wydaje mi sie, że jak kurczaki klują sie pod kwoką, to nie ma potrzeby zmiękczać błonki...no ale na pewno nie zaszkodzi
-
tak Iza, po terminie i tylko te nie nadklute. Ale jak piszczą, to nie pław
-
Iza, trzymam kciuki za więcej maluszków Iwcia, a możesz przypomnieć nazwę tego proszku? Teraz nie mogę znaleźć w postach...
-
no niestety, sekcji nie zrobię. jedyna weterynarz, która mogła by mi to zrobić i jest najbliżej, bo ponad 16km. ode mnie odsyła mnie do ZHW, oddalonego o 40km. bo jej jutro nie będzie. a dzisiaj nie mam możliwości do niej jechać. do Rzeszowa jutro też nie mam mozliwości. mąż w pracy będzie, a autobusy tak jeżdżą że musiała bym z domu wyjść po 8 i wrócić koło 13, raz nie wyrobię się, dwa nie mogę zwierzaków zupełnie bez opieki zostawić...
-
Vademecum, nie wydaje mi się aby to było coś w jedzeniu, czy powietrzu. bo mam indyki, w okresie koralenia. czyli mała odporność i osłabienie. indykom odpukać nic nie jest. a latają od rana do nocy na wybiegu. młodym kaczkom tez się nic nie dzieje, tylko kurczaki.
-
Iza, witaminy mam takie w proszku, dosypuję codziennie do jedzenia, więc małe pobierają je na pewno. zawsze małe chowałam przez pierwszy 1-2 tydzień na mieszance, pasza/pszenica/kukurydza/płatki owsiane/owies/kawa zbożowa i ładnie się chowały. a w tym roku cały pierwszy tydzień były tylko na paszy. więc na pewno miały lepszy start. nie rozumiem. chyba będzie trzeba jednego kurczaka zapakować do pojemniczka i jutro niech mąż odda wet. to niech sekcję zrobi. moze jakiś wirus czy bakteria? nie mam pojęcia. nie mam zamiaru wszystkich maluchów stracić... a co do rozpoznawania płci u Piżmówek, to późno 5-6 miesięcy chyba no chyba, że ktoś sie super zna
-
ch....jest ten rok z kurczakami. Brahma zdechła, Minor tez zdechnie. 2 kolejne właśnie martwe na wybiegu znalazłam. nie wiem, może powinnam je zamknąć w stajence i 24/dobę trzymać pod lampą? No ale cieplutko jest, i to bardzo! normalnie w koszulce chodzę. rano było 15, teraz jest 19 stopni w cieniu, a na wybiegu mam słoneczko, więc tam jest naprawdę ciepło. nie mam pojęcia o co chodzi...nigdy mi małe kurczaki nie padały. jak jakiś miał padać, to max. do tygodnia, a potem już sie ładnie chowały. no i ta inkubacja teraz w inku miała być ostatnia, ale będzie trzeba jeszcze po kluciu zrobić kolejny wsad, bo coraz mniej maluchów zostaje
-
Robert., a może zwyczajnie dolej więcej wody, skoro problem z wilgotnością? Ja przy kluciu kaczek dolewałam wody do inku 2 razy dziennie. rano i wieczorem, czyli jak otwierałam inku coby kaczuszki juz wyklute wyjąć. Iza, szkoda maluszków wiem coś o tym, bo u mnie w tym roku 3 takie cholery były :/ u mnie jeden Kochin ten co był podejrzany i do obserwacji, wylądował w domu, słabiuteńki jest niesamowicie Nie wiem czy przeżyje. To samo Minor. Też taki słaby. nie wiem co im jest. Może niepotrzebnie na pole puszczam? ale ciepło jest, jak jest zimno, siedzą zamknięte bez możliwości wyjścia. latają po całym wybiegu. paszę jadły przez pierwszy tydzień, teraz to jedzą to co kury. czyli wszystko. ale nie paszę. biegunek nie maja. no nie wiem...
-
Dlatego, ja jak kwokę przenoszę to przez pierwsze dni siedzi pod kartonem Ciemno, to i jej głupoty nie w głowie Chociaż jak franca, to i pod kartonem jaja zmarnuje...Ale musisz spróbować
-
Iza, nie pod kratkę kwokę, bo ona ma nic nie widzieć. chwilę ją przytrzymaj, tak żeby siadła na jajka i jedną ręką trzymasz, a drugą przykrywasz pudełkiem. nic nie bój, nie udusi się, a jak sie boisz, to zrób kilka małych dziur w kartonie. Karton z góry najlepiej jakąś deseczką przyłóż. Szkoda jaj. Jak nie zeżre, to może coś wysiedzi jednak. Wieczorem jak już masz resztę kur zamknięta, to kwokę wyjmuj spod pudła i niech zrobi co swoje i dalej ją musisz złapać i pod pudło. Jak taka franca, to innego wyjścia nie ma. Iwcia, no to z Sanoka masz kawał. Szkoda
-
Witam Klawiatura znowu sprawna, to mogę pisać znowu jak człowiek Zaraz na pniaku wyląduję ostatnia kurka, bez obrączki. Szkoda jej, bo ładna, ale gniazda obserwuję od miesiąca, a jej ani razu na nim nie widziałam. Kurka jest taka tylko jedna, więc nie ma szans, abym jej nie zauważyła Jedna kaczka Mulard, trafiła do małych kaczek Piżmowych. Nie wiem co jej strzeliło do łepka, ale wczoraj dziobała mi kaczki :/ A że małe kaczki mają czerwoną lampe, to się szybko uspokoiła No ale jeszcze z dzień ją chce z nimi przetrzymać. Wczoraj byliśmy na rynku, kaczki Pekin, Mulard I Dworki. Ale nic nie kupiłam, męża miałam ze sobą, bo inaczej bym uległa:P Wystarczy mi to co mam, bo kaczek w sumie mam 33 Piżmowe i 10 Mulard. Jeszcze liczę, że chłopakowi się wyklują te Staropolskie, bo chcę od niego kupić młode. U jednego gościa, kaczki Mulardy tak ściśnięte, że szok!! Zreszta nie tylko u niego, ale u niego jedna kaczka miała cały kuper we krwi, tak ją inne podziobały. Podeszłam, zwróciłam uwagę, ale gość miał to w d... Jak szybko tych kaczek ktoś nie kupił, to niestety, ale powrotu mogła nie przeżyć Kwoki obie siedzą. Zielona nawet nie schodzi z jaj, więc raz dziennie ją zabieram z jaj i wynoszę na mały wybieg, coby zrobiła co swoje, zjadła i napiła się. Biała kwoka za dnia siedzi pod pudłem. Bo mi schodzi z jaj i idzie na puste gniazdo w stajence. I tam siedzi. A ja nie mogę jej tam dać siedzieć, bo i tak jedno gniazdo już zajęte przez Perliczkę. Perliczka, też ostro siedzi Mam nadzieję, że będą maluszki. Bo niestety, ale już sie przekonałam, że "ostro siedzi" jeszcze nic nie znaczy... W nocy padł mi jeden kurczak Kochin Kolejny jest osowiały, czyli do obserwacji... Indyki i kaczki ładnie rosną Kaczka brązowa którą kupiłam jakiś czas temu na giełdzie, na 99% jest kaczorem. W sumie dobrze, będzie zupełnie nowa krew w stadzie i mogę zostawić kaczki jakie mi się spodoba No i chyba tyle z nowości Robert, spokojnie, może coś sie jeszcze wykluje. Trzymam kciuki Iwcia, a jakie okolice? W Markowej np. można bez problemu kupić Perliczki. Ale nie wiem jak daleko masz do Markowej... Iza, no i jednak sprawdziło się, że jak kwoka narwie piór, to nijaka kwoka Bo tak jak pisałam, u mnie było to samo.
-
przez jakis czas bede tylko czytala, musze oddac lapka do czyszczenia. mam problem z literkami i teraz pisze na klawiaturze ekranowej. a to meka nie pisanie. Viki, ktos zaraz Ci na pewno wytlumaczy jak zdjecia dodawac. sorry, nie mam polskich liter
-
Króliki na zewnątrz czy w pomieszczeniu ? Pomocy !
ania1983 replied to AdaśRol's topic in PRODUKCJA ZWIERZĘCA
osobiście mam klatki w stodole. chwalę sobie taki sposób, bo mimo, że zimno jak na polu, to osłonięte od wiatru, deszczu i śniegu Mój ojciec klatki miał na polu i właśnie taki sposób sobie chwalił a miał królików przeszło 100 rocznie. moje nie padają, ojcu też nie zdychały, aż do pomoru nie padały. ale kto w tamtych czasach słyszał o szczepionkach? a tak w ogóle, to ci co mówią, że króliki w pomieszczeniu będą zdychać, to czym to stwierdzenie uzasadniali? bo nie bardzo rozumiem... -
Viki, no to mnie tym rozbawiłaś :D Widzisz, ja mam męża, a nieraz stwierdzam, że żeby to wszystko ogarnąć przydało by się jeszcze dwóch
-
Viktoria, jeśli to kurki z wylęgarni, to moje pierwsze niosły się przez półtora roku, dzień w dzień. zima czy lato. a dodam, że to były moje pierwsze kury i zero wiadomości czyli kurki w nie ogrzewanej stajence, chowane tylko i wyłącznie na pszenicy, zimą trochę kukurydzy dostawały. generalnie, to takie warunki spartańskie rzekła bym nawet no ale człowiek całe życie się uczy i nie wszystko od razu wie tak więc spokojnie półtora roku od pierwszego jajka powinny się nieść potem przerwa na pierzenie, a potem to już różnie bywa
-
Iwcia, gdzie Ty kupowałaś te kaczki i gąski w takiej cenie? Matko! w mojej okolicy poniżej 20zł. gąsek nie znajdzie... Robert, kaczuchy niech się zdrowo chowają Iza, ja teraz płaciłam 7.50 zł. za 3-tyg. Mulardu.
-
Robert, no to widzę, że zakupy poczynione jej, tak czytam że wszyscy mają gęsi, że chyba trzeba będzie jakoś kilka "przemycić" do stajenki