Jump to content

wiejskieżycie

Użytkownik
  • Posts

    2440
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Everything posted by wiejskieżycie

  1. Oooooooo. Widzę niesamowicie skuteczne umiejętności perswazji. Całe szczęście, że Ja nie muszę nikogo do niczego przekonywać. W tej chwili jestem z jednym z domowników zapatrzony w jedną taką parkę kurek i chyba sobie nie darujemy. Chciałem wysłać Ci ich fotkę na pw, ale nie ma opcji dodawania załączników.
  2. Możesz przeczytać mężowi moją wypowiedź w kwestii indyków. Pestki wybrane z drugiej pod względem wielkości dyni. Było ich jak na lekarstwo. Ha Ha Ha. Całe szczęście, że mam ich duuuużo więcej. Jeśli wyschną, to w przyszłym tygodniu wyślę liścik.
  3. Co do kaczek to wydaje mi się, że jeśli zostawisz takie komplety o jakich wspomniałaś, uwzględniając że stadka nie będą chodziły po oddzielnych wybiegach, to za rok dochowasz się krzyżówek jak i oryginalnych przedstawicieli tych ras. Widziałem nie raz krzyżówki kaczek pekin z piżmówkami, staropolskich z piżmówkami, pekin ze staropolskimi itd. Nawet ostatnio rzuciły mi się w oczy kaczki powstałe z połączenia kaczki biegusa i kaczora staropolskiego. Decyzja należy wyłącznie do Ciebie. U mnie kaczor piżmowy usilnie swojego czasu chciał kopulować z gąskami, dlatego już ich nie hoduję. Z indykami sprawa wygląda dość prosto. Przynajmniej ja tak to widzę. Najlepiej jeśli masz spory wybieg, na którym rośnie przeróżna roślinność. Wtedy ptaki chowają się najlepiej i dzięki temu co znajdą w naturalnym środowisku są znacznie zdrowsze i szybciej przybierają na masie. Ale to się tyczy ptactwa każdego rodzaju. Podstawą w hodowli indyków, zresztą tak jak i innych ptaków jest utrzymywanie zróżnicowanego pod względem materiału genetycznego stada, żeby uniknąć różnych zniekształceń kończyn i innych odchyleń od normy. Indyki nie są tak wymagające jak wielu sądzi. Moje najlepiej rosły, gdy poświęcałem im jak najmniej uwagi. Oczywiście ciepły kurnik i odpowiednia karma nie zaszkodzą, ale jeśli będziesz dbała o nie tak jak o pozostałe swoje ptactwo to na pewno sobie poradzisz. Ja w każdym razie służę pomocą, gdybyś się w końcu zdecydowała. Będę odpowiadał w miarę pojawiania się ewentualnych pytań, bo tak na raz nie bardzo wiem o czym jeszcze napisać.
  4. Ją mogę zostawić w szopie na noc tuż przy wejściu do kur i wiem, że jeśli rano tam pójdę wszystko będzie w porządku. Jak była młodsza z białą gąską tworzyła bandę. Wspólnie rozrabiały. Dobre się skończyło gdy znalazłem gąsce towarzystwo.
  5. Dzięki. Mój pies moje koty by zalizał na śmierć, gdybyśmy mu pozwolili. Jest w nie zapatrzony jak w obrazek, szczególnie gdy w puszce mają coś lepszego niż ona.
  6. Tak też myślałem, że ogarniasz temat ogrodnictwa. U mnie też bez większych zmian. Czekam cierpliwie na pierwsze jajka od moich liliputek. Aha. Mojej indyczce zachciało się przedwczoraj wysiadywać puste gniazdo. Jak dołączą do niej trzy pozostałe, które się niosą, to mogiła. Aniu dzisiaj lub jutro biorę się za "wypatroszenie" jednej z największych dyń i jeśli z powodzeniem wysuszę pestki poproszę Cię o adres do wysyłki.
  7. Cześć, cześć. A tutaj znowu cicho. Jeśli nic się nie zmieni na dniach powiększę stadko o parkę białych silek. Mam już ich zdjęcia, ale to takie nie fair, jeśli nie są mojego autorstwa. Pozdrawiam.
  8. Mój znajomy kiedyś chodził do zakładu fryzjerskiego i zabierał dzienne postrzyżyny. Miał podobny problem jak Ty, ale u Niego nie sprawdziło się to rozwiązanie.
  9. Najświeższe filmiki. Pierwszy robiony jeszcze w lato, drugi wczoraj z rana.
  10. wiejskieżycie

    Kury i inne

    Kurka się wypięła kuperkiem, ale kogucik jest śliczny.
  11. Dzięki. Kapusta poza kilkakrotnym opieleniem niczego więcej ode mnie nie dostała. Co do uprawy na większą skalę to problem polega wyłącznie na tym, że nie dysponuję większą ilością pola do zagospodarowania.O kupnie też nie ma mowy. Jeśli już coś by się znalazło to kilka wsi ode mnie, a to trochę nie po drodze. Cieszę się, że wystarcza mi, obdzielam rodzinę i jeszcze kurom, gęsiom i indykom starcza. Pawle kurki kłóciły się o pieczywo. Staram się ich nim nie karmić,ale jeśli już nie mogę po podwórku spokojnie przejść, to się uginam i dzielę tym co najbardziej lubią.
  12. Dzięki za miłe komentarze. Drzewo na szczęście przepiłowane zostało całe - 20 metrów sześciennych. Kupka niewielka tylko kasy duży ubytek z portfela. Ale zima ma być bardzo mroźna, więc nie ma na co czekać. Poniżej linki do najświeższych filmików. Ładuję w nocy, bo mam całe mnóstwo transferu, którego nie sposób wykorzystać, a jest dostępny jedynie w godzinach nocnych. Dobrej nocy lub dzień dobry.
  13. Najświeższe fotki w linku poniżej. Trzy ostatnie zestawy zdjęć pochodzą z wieczornej sesji. *wpis/7847743/ Filmiki planuję wstawić późną nocą.
  14. Nic z tego. Ja staram się nie karmić tych, które mają być zabijane. Chodzi chyba o to, żeby ptaszki miały puste jelita w momencie ich zabijania.
  15. Miałem coś napisać i wypadło mi z głowy. Lata już nie te.
  16. Według stanu mojej wiedzy wirus który występuje u kur i innego rodzaju drobiu nie jest tym samym, który atakuje ludzi (w przypadku tej konkretnej choroby). Wspomniana wyżej choroba występuje również u ludzi, jednak wywołuje ją zupełnie inny szczep wirusów/bakterii. Bardzo często nagromadzenie przypadków zachorowań na mykoplazmozę u ludzi obserwuje się w przypadku powodzi, dzięki którym bakterie (nie wiem dokładnie czy bakterie czy wirusy) rozmnażają się ze zwielokrotnioną siłą. Poza powyższymi argumentami mogę jeszcze dodać, że mięsa surowego raczej się nie je i nawet tatara jeść nie powinno, a co za tym idzie mogę stwierdzić, że obróbka termiczna czyni mięso bezpiecznym. Co do jajek to bardziej obawiałbym się salmonellozy niż tej choroby. WIRUS WYWOŁUJĄCY TĘ CHOROBĘ U DROBIU NIE JEST TYM SAMYM, KTÓRY WYSTĘPUJE U LUDZI. A tak na marginesie czy kupując mięso w sklepie jest się pewnym co się kupuje. Nie raz się słyszy choćby w przeciągu ostatnich kilku miesięcy o przypadkach sprzedawania ludziom mięsa pochodzącego od zwierząt leczonych antybiotykami, bądź od zwierząt padłych. U mnie w ciągu dnia potrafimy zabić 5-6 sztuk gęsi. Oczywiście nie cały dzień nam to zajmuje, ale tyle śmierci na jeden dzień w zupełności wystarcza. U mnie wygląda to tak, że po prawie całkowitym oskubaniu pierwszego ptaka bije się następnego, a jak się oskubie 2-3 robi się z nimi porządek i bije kolejne lub bije się wszystkie, po czym wszystkie opala się nad gazem lub dekielkiem z denaturatem, po czym po kolei wyjmuje się z ptaków flaczki, wątróbkę, żołądek i serce. Takie ptaki bez wnętrzności nie popsują się i można zajmować się kolejnymi. Chyba coś nieczytelnie mi to wyszło. Sorry.
  17. Wspominałeś kiedyś o mykoplazmozie. Jeśli jest to potwierdzone, a wspominałem wcześniej w jaki sposób wyłącznie można to potwierdzić, to wirus który występuje u drobiu grzebiącego jest inny niż ten, który podobne schorzenie wywołuje u drobiu wodnego. Nie można się tak łatwo poddawać.
  18. Jutro rano ciąg dalszy. Trochę późno się zebrałem, bo cały dzień walczyłem z piłowaniem metrów.
  19. Właśnie kończę zgrywać fotki. Byłem na tyle płodny, że pstryknąłem ich 216 w ciągu kilkunastu minut. Efekty pracy plus filmik lub filmiki postaram się umieścić jak najszybciej.
  20. U mnie kaczki i gęsi zawsze skubało się przy wykorzystaniu jednej metody. Gotuje się wodę w kotle przykrytym od góry workiem obwiązanym sznurkiem, żeby się nie zsunął. Jak woda się zagotuje zalewam ją niewielką ilością wody lub nie i na tym worku układam gęś/kaczkę. Para sprawia że pióra lepiej się skubie. Moja śp babcia wykorzystywała też w tym celu żelazko, którym przez gazetę bodajże jeździła po piórach ptaka. Powyższe metody są na pewno skuteczne. Nieco rzadziej spotyka się metodę polegającą na oparzaniu ptaków wodnych wrzątkiem tak jak drobiu grzebiącego. Sprawdziłem raz czy dwa i nie polecam.
  21. My tu sobie pogawędkę ucinamy, żeby Nasza koleżanka nie usnęła przy ziemniaczkach.
  22. Trzymam za Ciebie kciuki.
  23. Hmmm. Jeśli zostało im niewiele czasu do ugotowania a podłożysz dużo opału to mogą się rozgotować i co najgorsze przypalić i będzie smrodek. Długo jeszcze musisz czekać? Zmienię Cię na warcie.
  24. Chyba się przejadły nieco. Co dziennie gotujemy im specjalnie 2 razy tyle dodatkowo ile sami zjadamy. Dobrze ze mną mają, a dzisiaj jadły tak jak by chciały a nie mogły. Cukinię to dzisiaj jadł właściciel. Właśnie skończyłem pałaszować placki.
  25. Moje kurki dzisiaj się na mnie obraziły i z musu chyba zjadły garnek kartofli gotowanych w formie jak na obiad.
×
×
  • Create New...